Piłkarzy Korony Kielce czeka w sobotę (5 kwietnia) niezwykle trudny mecz w Poznaniu z Lechem, który przychodzi po pierwszej w tym roku porażce i to na własnym stadionie z Radomiakiem Radom.
Zdaniem trenera Żółto-Czerwonych Jacka Zielińskiego, morale zespołu wciąż jest na wysokim poziomie.
– Myślę, że nie dopuściliśmy do tego, żeby pojawiło się jakieś zwątpienie. Nikt nie tworzył sądu czarownic po tym spotkaniu. Zawsze się może zdarzyć taki mecz. Nie można powiedzieć, że źle graliśmy, tylko że potoczyło się to tak, jak się potoczyło. Nie, nie było żadnego podnoszenia z kolan i rozmów motywacyjnych. Przeanalizowaliśmy to wszystko. Chłopcy wiedzą, jak nasza praca ma dalej wyglądać i idziemy tym samym torem. Pojawił się, powiedzmy lekki przystanek, ale miejmy nadzieję, że ruszymy dalej – stwierdził 64-letni szkoleniowiec.
Dobrą atmosferę panującą w kieleckiej szatni podkreśla również bramkarz Rafał Mamla mimo, że w starciu z Radomiakiem po raz pierwszy na poziomie PKO BP Ekstraklasy musiał trzykrotnie wyciągać piłkę z siatki.
– To jest pierwsza taka sytuacja w tym roku, bo w każdym poprzednim meczu punktowaliśmy. To jest na pewno coś nowego dla nas, ale wydaje mi się, że ta porażka nie będzie miała wpływu na naszą postawę w starciu z Lechem. Na poziomie Ekstraklasy, czy też w Pucharze Polski trzech bramek jeszcze nie straciłem. Zaraz po meczu nie było łatwo, ale teraz znów idziemy po punkty – powiedział wychowanek Granatu Skarżysko.
Korona Kielce ma jak na razie dziesięć punktów przewagi nad strefą spadkową. Do końca sezonu pozostało do rozegrania osiem kolejek.