W 27. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała w Poznaniu z Lechem 0:2 (0:1). Gole strzelili Ali Gholizadeh w 30. minucie i Mikael Ishak w 83. minucie. W 39. minucie Marcel Pięczek został sfaulowany w szesnastce przez bramkarza gospodarzy Bartosza Mrozka. 24 – latek został odwieziony do szpitala, ma złamane dziewiąte żebro.
– Myślę, że postawiliśmy się naprawdę bardzo mocno Lechowi. Zrobiliśmy wszystko co było w naszej mocy, żeby osiągnąć korzystny wynik. Niestety niewykorzystane okazje, do tego kontrowersyjna sytuacja z faulem Mrozka na Pięczku, która mogła trochę, ja nie mówię, że zmienić losy meczu, ale mogła podnieść Lechowi poprzeczkę zdecydowanie wyżej. Natomiast jeśli to prawda, że sędziowie VAR nie zareagowali, to dla mnie to jest kompromitacja dwójki sędziowskiej do tego wyznaczonej (red. Jarosław Przybył, Szymon Łężny). To jest kompromitacja, jeśli z takiej sytuacji nie ma rzutu karnego. Chłopak jedzie do szpitala, ma złamane żebra, a tu wszyscy udają, że nic się nie stało. Przykro mi to powiedzieć, mogą mnie karać, mało się tym będę przejmował, bo czasami trzeba uderzyć pięścią w stół i powiedzieć, że ludzie na VAR się nieraz kompromitują. Ja wiem, my jesteśmy klubem słabszym, klubem mniej medialnym, ale bez przesady. Takich rzeczy się nie robi. Nie mówię, że ta sytuacja mogła odwrócić losy meczu. Karnego trzeba jeszcze wykorzystać i tak dalej, i tak dalej. Ale na pewno skala trudności dla Lecha byłaby zdecydowanie większa. Zabrano nam taką możliwość. A później dyskusje na ten temat, że rzeczywiście może coś tam było. Szczerze powiedziawszy, to o dolną część pleców można rozbić takie dyskusje – podsumował trener Żółto – Czerwonych Jacek Zieliński.
– Myślę, że nie był to zły mecz w naszym wykonaniu. Mieliśmy swoje okazje, ale jak się gra z Lechem przy Bułgarskiej, to trzeba je wykorzystywać. I nie dać Lechowi dojść do słowa, tak żeby wykorzystali to co mieli – stwierdził pomocnik Korony Jakub Konstantyn.
– Przy odrobinie szczęścia mogliśmy wygrać to spotkanie. Nie chciałbym oceniać pracy sędziego (red. Karol Arys), bo uważam, że jest dobrym arbitrem, ale kilka jego decyzji było na korzyść rywala. To były detale, które mogły wpłynąć na wynik. Lech to jest przecież bardzo dobry zespół i wszyscy są tego świadomi. Mieliśmy swoje sytuacje, których nie wykorzystaliśmy. W meczach z takimi przeciwnikami trzeba być do bólu skutecznym. Musimy wciąż trenować, żeby podnosić nasz poziom – stwierdził pomocnik Martin Remacle.
– To było bardzo cenne zwycięstwo i dobry mecz w naszym wykonaniu. Jak wiadomo, w ostatnim czasie zmagaliśmy się z różnego rodzaju kłopotami, a ostatnio przytrafiły nam się urazy, kontuzje i choroby. Dlatego też postanowiliśmy wstawić do składu kilku młodych zawodników, i myślę, że ta dwójka (red. Wojciech Mońka i Kornel Lisman) spisała się kapitalnie, podobnie jak pozostali gracze. Zagraliśmy na wysokim poziomie i zasłużyliśmy na zwycięstwo. Mam ogromny szacunek dla całej drużyny za postawę i zaangażowanie – ocenił trener Kolejorza Niels Frederiksen.
Była to druga z rzędu porażka Korony. W poprzedniej kolejce Żółto – Czerwoni ulegli przed własną publicznością Radomiakowi Radom. To pierwsze przegrane mecze kielczan w tym roku. W piątek 11 kwietnia podopieczni Jacka Zielińskiego zmierzą się na Exbud Arenie z Widzewem Łódź.