
Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w sezonie odnieśli piłkarze Korony Kielce. Podopieczni Jacka Zielińskiego w 7. kolejce PKO BP Ekstraklasy wygrali w Niecieczy z Bruk-Bet Termaliką 3:1 (0:1). Gole strzelili Damian Hilbrycht (8.) dla gospodarzy oraz Dawid Błanik (47.), Bartłomiej Smolarczyk (52.) i Konrad Matuszewski (68.).
– Bardzo się cieszymy z tego, jak ten mecz się zakończył, bo do przerwy nasze nastroje były trochę przytłumione. Chociaż na boisku nie wyglądało to źle, natomiast wynik nas niepokoił. Wbrew pozorom w przerwie nie było żadnego szaleństwa, nerwowych ruchów, suszarek itd. Wytłumaczyliśmy sobie tylko co mieliśmy poprawić. Myślę, że to zrobiliśmy i okazało się nagle, że zespół odpalił. Gdybyśmy dołożyli jeszcze dwie bramki, bo były ku temu okazję, mogło to wyglądać lepiej, ale nie ma co się zbytnio ekscytować. Fajne zwycięstwo, wreszcie taki kamień milowy, bo wygraliśmy na wyjeździe. To jest też bardzo ważne dla pewności, dla potwierdzenia tego, co robimy na treningach, bo to jest najważniejsze. Chłopaki to widzą, w to wierzą i dla nas to jest największa nagroda – podkreślił Jacek Zieliński.
– Wydaje mi się, że to był interesujący mecz, w którym na początku zarówno Korona jak i my mieliśmy swoje sytuacje, a spotkanie było bardzo wyrównane. Natomiast końcówka pierwszej połowy, a szczególnie druga część, nie układała się po naszej myśli. Pierwsze spostrzeżenie, że to trzeci mecz z rzędu, w którym prowadzimy, uzyskujemy przewagę i to jest najlepszy moment żeby zrobić kolejny krok, ale niepotrzebnie się cofamy. Zaczynamy grać nie tak, jak byśmy chcieli, jak gdyby w głowach pojawiała się myśl, że lepiej bronić i tylko kontratakować. Przestajemy grać w piłkę, wkrada się niepewność i to wykorzystał zespół z Kielc. Robiliśmy wszystko, żeby uzyskać przynajmniej bramkę kontaktową, dać sobie szansę na podjęcie rywalizacji, natomiast Korona nie dała nam takiej możliwości. Broniła do końca, także już więcej bramek nie udało nam się zdobyć – podsumował trener Bruk-Bet Termaliki Marcin Brosz.
– Nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy, także cieszę się. W pierwszej połowie w sumie jedna groźniejsza sytuacja, w której popisali się bardzo dobrym strzałem. Fajnie, że wyszliśmy tak dobrze w drugą połowę, chociaż w pierwszej też utrzymywaliśmy się przy piłce, mieliśmy kilka okazji. Szkoda tylko, że nie skończyły się golem, ale czasami jak nie chce wpaść, to trzeba się wspomóc. Dwie bramki zdobyliśmy tak naprawdę po długich autach. Cieszy, że z meczu na mecz wygląda to coraz lepiej, a drużyna coraz lepiej się rozumie. Mówiliśmy sobie przed pierwszym gwizdkiem, że ten mecz jest takim kamieniem milowym, że chcemy w tym sezonie pierwszy raz wygrać na wyjeździe, także super, że to się udało – ocenił obrońca Korony Marcel Pięczek.
– Czy dzisiaj miałem aż dużo do roboty? Nie wiem. Przypominam sobie tylko jeden strzał w pierwszej połowie i tyle. Marcel też super się zachował, nie sięgnąłbym na pewno piłki on wybił z linii. Razem na to pracujemy, żeby te strzały były dla mnie jak najłatwiejsze, no czasami wiadomo, muszę zrobić to, co do bramkarza należy i po prostu obronić, ale bardzo dobrze pracujemy w obronie. Patrząc na inne drużyny tych bramek po prostu tracimy mało – stwierdził bramkarz Xavier Dziekoński.
Korona Kielce awansowała na czwartym miejsce w tabeli, a reprezentacyjną przerwę może spędzić najniżej na piątym. W 8. kolejce PKO BP Ekstraklasy Żółto-Czerwoni zmierzą się 13 września przed własną publicznością z Pogonią Szczecin.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Korona Kielce 1:3 (1:0)
Bramki: 1:0 Damian Hilbrycht (8), 1:1 Dawid Błanik (47), 1:2 Bartłomiej Smolarczyk (52), 1:3 Konrad Matuszewski (68).
Żółta kartka – Korona Kielce: Władimir Nikołow, Miłosz Strzeboński.
Sędzia: Wojciech Myć (Lublin). Widzów 4 595.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Miłosz Mleczko – Gabriel Isik, Bartosz Kopacz, Lucas Masoero (85. Wojciech Jakubik) – Damian Hilbrycht, Krzysztof Kubica (58. Rafał Kurzawa), Maciej Ambrosiewicz, Sergio Guerrero (66. Igor Strzałek), Maciej Wolski – Jesus Jimenez (58. Andrzej Trubeha), Morgan Fassbender (66. Kamil Zapolnik).
Korona Kielce: Xavier Dziekoński – Bartłomiej Smolarczyk, Kostas Sotiriou, Marcel Pięczek – Wiktor Długosz, Tamar Svetlin, Martin Remacle (90. Miłosz Strzeboński), Konrad Matuszewski – Nono (83. Nikodem Niski), Antonin Cortes (76. Władimir Nikołow), Dawid Błanik (76. Stjepan Davidovic).