Leśnik z nadleśnictwa Barycz uratował sarnę ze złamaną nogą. Odnalazł ją w ostatniej chwili. To kolejny przykład skutecznych interwencji służb leśnych w regionie świętokrzyskim. W minionych miesiącach ocalili także bociana białego i myszołowa zwyczajnego.
Dr Marek Bomba rzecznik Nadleśnictwa Barycz informuje, że młodą sarnę znalazł w przydrożnym rowie w okolicy miejscowości Ruski Bród. Najprawdopodobniej została potrącona przez samochód. Trafiła do Leśnego Ośrodka Edukacji i Rehabilitacji w Kole.
– Lekarz weterynarii stwierdził złamanie tylnej nogi, czyli cewki. Noga została poskręcana na śruby, po czym zwierzę dołączyło do grupy saren odchowywanych w specjalnej wolierze adaptacyjno-rehabilitacyjnej – mówi.

Kiedy zwierzę odzyskało siły, zostało wypuszczone na wolność.
Z kolei znaleziony przez podleśniczego w Korytkowie myszołów z uszkodzonym skrzydłem zamieszkał w ośrodku na stałe.
– Ptak był w bardzo złej kondycji i miał złamane skrzydło z otwartą raną. Trafił do ośrodka w Kole. Tam udzielono mu pomocy. Jednak myszołów nadal miał problemy z lataniem i polowaniem, dlatego pozostał w ośrodku – mówi.

Do całkowitego zdrowia doszedł z kolei bocian biały znaleziony w wakacje Sierosławicach. Jak mówi Marek Bomba, młody ptak mógł być porażony prądem, lub wypaść z gniazda. Po rehabilitacji ptak odleciał z innymi bocianami do Afryki.


















