Włodek Pawlik należy do tych artystów, których biografia wymyka się prostym kategoriom. Laureat nagrody Grammy, uznany pianista i kompozytor jazzowy, a zarazem uważny obserwator codzienności, wciąż potrafi zaskakiwać opowieściami, które prowadzą daleko poza scenę koncertową. W najnowszej rozmowie w Radiu Kielce artysta odsłania mniej znane wątki swojego życia – od sportowych pasji po osobiste historie splatające muzykę z losem innych ludzi. Całą rozmowę można będzie obejrzeć i wysłuchać w niedzielę (4 stycznia). Premiera na stronie internetowej Radia Kielce o godzinie 12.
Włodek Pawlik wspomina w rozmowie z dziennikarzami Radia Kielce moment, kiedy jako pianista miał zagrać kompozycję Fryderyka Chopina na otwarciu Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej w 2022 roku, które odbywały się w Polsce.
– Fortepian znajdował się na platformie na wysokościach. W hali tysiące ludzi i niewyobrażalny hałas. Kiedy tam wszedłem byłem przekonany, że tłum zagłuszy muzykę. Na boisku w tym samym czasie choreografowie przygotowali taniec, balet. I kiedy zacząłem grać, a oni zaczęli tańczyć, to stało się coś niesamowitego. Cisza. Jakby ktoś wyłączył w jednej chwili te tysiące osób. Po występie brawa. Wtedy pokochałem polską siatkówkę – wspomina.

Zanim jednak fortepian stał się jego naturalnym środowiskiem, Pawlik poważnie myślał też o piłce nożnej.
– Jako nastolatek byłem trampkarzem KSZO Ostrowiec i trener widział nawet we mnie potencjał. To były dwa lata, siódma i ósma klasa podstawówki. W domu jednak królowała muzyka, tata skrzypek, mama śpiewaczka Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk. Wybór drogi muzycznej wydawał się naturalny.
Jego życie artystyczne przeplata się z osobistymi relacjami. W jednej z opowieści Włodek Pawlik wraca do poszukiwań polskich korzeni amerykańskiego jazzmana i przyjaciela Randy’ego Breckera, w które zaangażował się razem z żoną i lokalnym historykiem. W tle pojawia się wątek choroby jego brata Michaela – białaczki i poszukiwań dawcy szpiku kostnego.
– Szukaliśmy kogoś z odpowiednim „kodem” genetycznym. Wiedzieliśmy tylko, że jego korzenie sięgają Suchowoli na Podlasiu. To tam trafiliśmy z żoną Jolą. Chociaż kościół, gdzie planowaliśmy pytać był zamknięty, to pomógł nam tata uczennicy żony, pan Gabriel. Bez trudu rozczytał amerykański fax z fonetycznym zapisem nazwiska przodków Michaela i Randy’ego. Nazywali się Tykoccy i pochodzili z Tykocina.

Tykocin dla muzyków był inspiracją płyty: „Nostalgic Journey: Tykocin Jazz Suite”. Płyta ta zrobiła furorę w Stanach Zjednoczonych. Kolejna płyta „Night in Calisia” przyniosła Kielczaninowi nagrodę Grammy w kategorii Best Large Jazz Ensemble Album.
Włodek Pawlik urodził się w Kielcach i przez pierwsze 2 lata tu mieszkał, jednak późniejsze dzieciństwo spędził w Ostrowcu Świętokrzyskim. Ukończył średnią szkołę muzyczną w Kielcach. Absolwent klasy fortepianu Barbary Hesse-Bukowskiej warszawskiej Akademii Muzycznej oraz Wydziału Jazzowego Hochschule fur Musik w Hamburgu.
































