„Podczas gdy Unia Europejska pracuje nad nowymi przepisami, w Polsce oszuści mają coraz to nowe pomysły, by wyłudzać pieniądze. Ofiarami są klienci platform sprzedażowych” – pisze w czwartek „Gazeta Wyborcza”.
Oszustwo polega na jednoczesnej manipulacji dwiema ofiarami: nieświadomym nabywcą towaru oraz osobą, której numer telefonu został podany jako cel płatności.
Przestępcy zamieszczają fikcyjne ogłoszenie na platformie e-commerce i numer telefonu przypadkowej osoby. Gdy kupujący płaci za nieistniejący towar, pieniądze trafiają na konto właściciela wskazanego numeru. Oszust kontaktuje się z odbiorcą przelewu, twierdząc, że doszło do pomyłki przy wpisywaniu numeru telefonu i prosi o zwrot środków. Prosi przy tym o odesłanie środków na inny numer telefonu lub konto – podaje „GW”.
Problem pojawia się kilka dni później, gdy kupujący nie otrzymuje towaru i zgłasza sprawę policji lub platformie sprzedażowej.
Jak zaleca cytowany przez dziennik Marcin Daszkiewicz, specjalista od mechanizmów antyfraudowych w Provident, jeżeli ktoś prosi o zwrot, to niech zgłosi się do swojego banku, wtedy bank poprosi o oddanie pieniędzy. Gorszą, choć dopuszczalną formą, jest zwrot na numer, z którego przyszedł blik.
Obecnie UE próbuje przeforsować nowe regulacje, które nałożą na zarządców platform e-commerce nowe obowiązki i odpowiedzialności mające na celu ochronę konsumentów – podaje „GW”.










