Radni Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli, że ponownie nie poprą projektu budżetu Kielc na 2026 rok. Zarzucają prezydent Agacie Wojdzie, że przedstawiła rajcom ten sam projekt, który już raz odrzucili.
Przewodniczący Marcin Stępniewski informuje, że klub PiS, w odpowiedzi na apel prezydent Kielc, wysłał swoje propozycje zmian w uchwale. One również były takie same, jak te przedstawione pod koniec ubiegłego roku. Jako źródło ich finansowania wskazano rezerwę inwestycyjną Prezydenta.
– Uważamy, że ta rezerwa powinna być zabezpieczona na konkretne zadania i powinna być konkretnie wydatkowana na drogi, tereny inwestycyjne, na dokumentację przyszłościową – przekonuje Marcin Stępniewski.

Przewodniczący klubu Koalicja Obywatelska, Michał Piasecki tłumaczy, że rezerwa, poza zabezpieczeniem pieniędzy na inwestycje, jest też w pewnym sensie „poduszką bezpieczeństwa” dla władz Kielc w przypadku nieprzewidzianych wydatków.
– Właśnie w grudniu ubiegłego roku rozwiązywaliśmy ten worek z rezerwą po to, żeby na przykład dołożyć do zadań z oświaty. W innym przypadku, jeśli nie było by tych pieniędzy, to miasto by musiało zaciągnąć kredyt, na który znowu musieliby się zgodzić radni. Radni nie zgadzają się na konsolidację już dotychczasowych zobowiązań, a co dopiero na nowe zobowiązania – twierdzi Michał Piasecki.

Z tymi argumentami nie zgadza się radny Jarosław Karyś z PiS. W jego opinii rezerwa budżetowa powinna wynieść maksymalnie kilka milionów złotych, podobnie jak to miało miejsce za czasów Wojciecha Lubawskiego. W przypadku projektu autorstwa Agaty Wojdy to prawie 60 mln zł, w tym 35 mln zł na inwestycje.
– Jeżeli zakładamy z góry, że ten budżet będzie zmieniony, to jest on źle skonstruowany. Pani prezydent już wie, że to co przedstawiła radzie jest nieprawdziwe. W ten sposób postępować nie możemy i to jest coś, co nigdy w tak dużym mieście nie powinno się zdarzyć – mówi Jarosław Karyś.
Kolejne głosowanie nad projektem uchwały budżetowej zaplanowano na najbliższą sesję Rady Miasta, która odbędzie się w czwartek (15 stycznia).

Michał Piasecki przekonuje, że głosowanie ws. odwołania przewodniczącego Karola Wilczyńskiego, które odbędzie się tego samego dnia, również ma związek z budżetem.
– Jeśli nie uda się tego zrobić 15 stycznia, pani prezydent będzie musiała prosić, nie wiadomo którego przewodniczącego Rady Miasta, o zwołanie kolejnej sesji Rady Miasta w trybie nadzwyczajnym. Może o to chodzi radnym, żeby właśnie po odwołaniu Karola Wiczyńskiego nie można było tego zrobić, tym samym doprowadzając do prowizorium. Absolutny chaos i absolutna destrukcja to jest w tym momencie cel przeciwników pani prezydent i to widać na każdym kroku – uważa Michał Piasecki.
Ostateczny termin przyjęcia budżetu mija 31 stycznia.

















