Szczepienia przeciw grypie i innym zakażeniom układu oddechowego chronią nie tylko przed samą infekcją i jej bezpośrednimi powikłaniami. Zmniejszają także ryzyko zdarzeń sercowo-naczyniowych, ograniczają antybiotykooporność, mogą obniżać ryzyko demencji, niektórych nowotworów i wzmacniają odporność ogólną – podkreśla prof. Piotr Rzymski.
– Zwracamy uwagę głównie na te bezpośrednie efekty; tymczasem korzyści wynikające ze szczepień są znacznie szersze i obejmują także nie mniej istotne efekty pośrednie – powiedział prof. Rzymski.
Jak dodał, ich uwzględnianie w kampaniach dotyczących szczepień, ale też w rozmowach między lekarzami i farmaceutami a pacjentami, może mieć istotne znaczenie. – Mogą stanowić ważny argument zwłaszcza dla osób, które nie postrzegają samej infekcji jako poważnego zagrożenia dla zdrowia – wyjaśnił.
Naukowiec przytoczył badania, według których znaczna część Polaków traktuje grypę jako synonim zwykłego przeziębienia, co sprzyja lekceważącemu podejściu do profilaktyki. Wiele osób nie rozumie też sensu corocznych szczepień, argumentując, że wirusy grypy szybko się zmieniają, a skuteczność szczepionek w zapobieganiu samej infekcji nie jest wysoka. Choć – jak zaznaczył ekspert – jest to błędne myślenie, to w takich przypadkach do decyzji o szczepieniu mogą przekonywać inne, długofalowe korzyści zdrowotne. Niestety wiedza na ich temat jest w społeczeństwie niewielka.









