W szpitalach, w których zlikwidowano oddziały położnicze, przy izbach przyjęć i szpitalnych oddziałach ratunkowych będą tworzone tzw. pokoje narodzin – zapowiedział w środę (14 stycznia) resort zdrowia.
Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia podkreślił, że rozporządzenie zakłada utworzenie tzw. pokoju narodzin w obrębie szpitala, gdzie dotychczas znajdował się oddział położniczy. Wiceszef resortu zdrowia powiedział, że w pokoju narodzin będzie mógł się odbyć poród, jeśli do szpitala trafi kobieta w zaawansowanej akcji porodowej i nie zdąży dojechać do szpitala z oddziałem położniczym.
Zdaniem Anny Gil, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Końskich, to nie jest dobre rozwiązanie, ponieważ w szpitalach, w których dotychczas było mało porodów położne większość czasu nie będą pracowały, a będą w oczekiwaniu na przyjęcie porodu.
– Będzie to budziło duże napięcie i wątpliwości personelu w takim poczuciu niesprawiedliwości. Uważam, że to okropnie niedobry pomysł. W szpitalu w Końskich w tamtym roku odbyło się tylko ponad 270 porodów, więc proszę sobie policzyć, ile będzie siedziała położna i nie robiła nic – pyta dyrektor Anna Gil.
Dr n. med. Marek Tombarkiewicz, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Sandomierzu, także nieprzychylnie odnosi się do powstawania w lecznicach tzw. pokoi narodzin.
– Lepszym rozwiązaniem byłoby doprowadzenie do rentowności porodów i całego otoczenia związanego z porodami, niż wymuszanie na szpitalach likwidacji porodówek i szukanie rozwiązania zastępczego. To chyba nie jest dobry pomysł. Obyśmy się boleśnie nie przekonali, że skutki tego rozwiązania w postaci problemów z noworodkami zaczną dotykać takie miejsca – dodał dr Marek Tombarkiewicz.
Decyzja o ewentualnym powstaniu w szpitalu tzw. izby narodzin jest w rękach dyrektorów poszczególnych lecznic.














