Nie milkną komentarze dotyczące programu marszałkowskiego, który nagradza narodziny co 50. dziecka w szpitalu podległym władzom wojewódzkim. Pomysł krytykują internauci, a przedstawiciele innych lecznic mówią o niesprawiedliwej konkurencji. Demograf ocenia, że wybiórcze działanie nie przyniesie rezultatów, ale już kompleksowe przedsięwzięcie może wpłynąć pozytywnie na dzietność.
Marszałek województwa świętokrzyskiego wręczyła we wtorek (13 stycznia) pierwszy, symboliczny czek w ramach nowego programu prorodzinnego. Co pięćdziesiąte dziecko, które przyjdzie na świat w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach, otrzyma 10 tys. zł. Pomysł ten wzburzył internautów. W komentarzach zamieszczonych w mediach społecznościowych czytamy o „absurdalnym konkursie za publiczne pieniądze”, „bezsensie” i „niezłej loterii”. Internauci podnoszą, że pomysł jest niesprawiedliwy, wykluczający inne dzieci urodzone w szpitalu, który nie przeciwdziała problemom demograficznym regionu.
– Celem programu nie jest – i nigdy nie było – twierdzenie, że jednorazowa darowizna w wysokości 10 tys. zł samodzielnie „rozwiąże problem demograficzny”. Byłoby to uproszczenie nieuprawnione i niezgodne z intencjami samorządu – zapewnia Przemysław Chruściel, rzecznik urzędu marszałkowskiego w odpowiedzi na pytanie o cel programu. I zapewnia, że stanowi wyłącznie element polityki prorodzinnej, która obejmuje więcej działań, w tym m.in. budowę nowoczesnego bloku porodowego, remont Kliniki Położnictwa i Ginekologii, wyprawkę dla maluchów oraz utworzenie Świętokrzyskiego Centrum Leczenia Endometriozy.
– W tym kontekście wsparcie finansowe ma charakter realnej pomocy dla konkretnych rodzin oraz wyraźnego sygnału, że samorząd województwa traktuje kwestie demograficzne i zdrowotne kobiet jako priorytet – podkreśla rzecznik.
Demograf Mateusz Łakomy, autor książki „Demografia jest przyszłością” ocenia, że program gratyfikujący co 50. dziecko urodzone w szpitalu raczej nie wpłynie na dzietność.
– Z badań demograficznych wiemy, że jednorazowe świadczenia ogólnopolskie – „becikowe” nie mają żadnego wpływu na dzietność, ewentualnie jest ono marginalne. Tym bardziej, że nie jest to świadczenie powszechne, lecz dla części osób, które akurat tak się złożyło, że urodziły dziecko w odpowiednim momencie – zauważa.
Jednocześnie demograf dostrzega potencjał na wzrost dzietności w tym, że program jest elementem większej całości.
– Pozytywnie oceniam inne komponenty. Bardzo ważne, bo wpływające na poczucie bezpieczeństwa jest wyremontowanie oddziału położniczego. Bardzo istotna jest zapowiadana klinika, w której leczyć się będzie endometriozę. To bardzo ważny czynnik ograniczający płodność w Polsce – ocenia.
Inne szpitale krytykują program
Program urzędu marszałkowskiego wywołał też poruszenie w świecie medycznym. Dyrektorzy innych szpitali oceniają benefity wprowadzone w szpitalu na Czarnowie jako niezdrową konkurencję.
– To niesprawiedliwe i nieetyczne w stosunku do całego systemu ochrony zdrowia województwa świętokrzyskiego – uważa Anna Gil, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Końskich.
– Czy to jest społecznie ok? Nie jest. Czy to jest zachęta na podniesienie wskaźnika demograficznego? Nie jest. Natomiast ma wywoływać rywalizację pomiędzy szpitalami. Jest to rozwiązanie bardzo zaburzające konkurencję i nie w porządku wobec np. specjalistycznego szpitala przy ulicy Prostej w Kielcach, który żyje tylko i wyłącznie z tego, że tam się rodzą dzieci – dodała dyrektor Anna Gil.
O tym, że nie jest to dobre rozwiązanie, przekonany jest także dr n. med. Marek Tombarkiewicz, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Sandomierzu.
– To jest niepoważne. Nie mogę tego dobrze ocenić. Rozmawiałem z innymi kolegami zarządzającymi szpitalami i oni podnosili m.in. argument taki, że kobiety będą odliczać, żeby być tą, która urodzi co 50. dziecko i dostanie premię. Nie powinno tak być – mówi dr Marek Tombarkiewicz.
Problemu, że program jest instrumentem konkurencji rynkowej nie dostrzega Przemysław Chruściel.
– Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach jest jednostką podległą samorządowi województwa świętokrzyskiego, w którą od lat kierowane są znaczące inwestycje publiczne. Program jest logicznie powiązany z tymi inwestycjami i realizowany w ramach odpowiedzialności właścicielskiej samorządu wobec własnej placówki – odpowiada. I dodaje jeszcze, że samorząd województwa liczy na to, że stanie się „inspiracją dla innych szpitali w regionie”.
Machanie pieniędzmi nie rozwiązuje problemów
Także organizacje ogólnopolskie działające na rzecz opieki okołoporodowej nie są przychylne w ocenie pomysłu władz marszałkowskich. Joanna Pietrusiewicz, prezes Fundacji „Rodzić po ludzku” przyznaje, że jest zaskoczona takim rozwiązaniem. Jak mówi, wręczanie bonu tylko co któremuś dziecku jest niesprawiedliwe i budzi jej opór.
– Dziwię się też, że urzędnicy nie zorientowali się, iż zachęty finansowe w postaci np. programu 800 plus nie są tym, co dla kobiet jest istotne. W tym zakresie to jest polityka, która wspiera w ogóle macierzyństwo i rodzicielstwo. Można przez chwilę pomachać ludziom pieniędzmi, ale to nie rozwiązuje problemów, a tylko wprowadza niezdrową rywalizację – dodała Joanna Pietrusiewicz.
Na realizację programu „Co 50. narodziny – realne wsparcie dla rodziny” w budżecie województwa na 2026 rok zabezpieczono 390 tys. zł. Województwo świętokrzyskie jest najszybciej starzejącym się regionem w Polsce. Według prognoz Głównego Urzędu Statystycznego do 2060 roku liczba mieszkańców regionu zmniejszy się o prawie 31 procent.














