
Znane zdjęcie Jana Piwnika „Ponurego” skrywa tajemnicę. Wiele osób opisując trzymaną przez niego broń, zastanawia się: co to jest za pistolet maszynowy? W Internecie możemy znaleźć różne podpowiedzi: sten z Suchedniowa, KIS, Jur, Grot. Prawda jest inna. W kolejnej odsłonie magazynu śledczego Radia Kielce odkrywamy prawdę.
Ta historia nie rozpoczyna się z chwilą, kiedy „Ponury” powraca na teren Okręgu Kielce AK, ona rozpoczyna się znacznie wcześniej.
Na terenie województwa kieleckiego jeszcze przed wojną znajdowało się wiele zakładów pracujących na potrzeby „zbrojeniówki”. Nic więc dziwnego, że po rozpoczęciu okupacji fachowcy zaczęli działać w tajnych organizacjach. Ich umiejętności wykorzystywano przy konspiracyjnej naprawie broni pochodzącej z pól bitewnych kampanii obronnej 1939 roku. Działania takie prowadzono głównie w prywatnych zakładach mechanicznych, gdzie niemiecki nadzór był mniejszy.
Miastem gdzie warsztatów takich było szczególnie dużo, było Skarżysko-Kamienna. Tam też rozpoczynamy naszą opowieść.
Trudno uchwycić pierwsze działania zakładów, ale wiadomo, że praktycznie od początku okupacji naprawę lub dorabianie części broni prowadzono w wielu miejscach. Aby uchronić ten fakt od zapomnienia podajmy, że działania takie prowadzono w warsztatach mechanicznych Grawenderów na Bzinie, Pytla na Rejowie, Szałajskiego na Borze, Nawrockiego, Wilczyńskiego, Wcisłowicza i Mańczaka w Skarżysku-Kamiennej czy wreszcie w Zakładach Przemysłowych Stanisław Tański i Spółka w Suchedniowie.

Wywiad przemysłowy podejmuje wyzwanie
Okupacja i objęcie przez Niemców zakładów przemysłowych szczególnym nadzorem spowodowała odruch obronny zatrudnionych tam ludzi. W końcu października 1939 r. ppor. inż. Franciszek Przeździecki przyjął pseudonim „Konrad” i zorganizował w Kielcach z pracowników przemysłu zbrojeniowego podległą sobie organizację, która do historii przeszła jako grupa „Konrada”, później Samodzielna Grupa Przemysłowa i wreszcie Okręg Przemysłowy „Centrum” (w ramach Polski Niepodległej i Armii Krajowej). W kwietniu 1942 r., na mocy odgórnego porozumienia Franciszek Przeździecki „Konrad”, włączył organizację w skład AK.
Do struktur Okręgu Kielce Armii Krajowej bezpośrednio wcielono okręg liniowy Polski Niepodległej, a Okręg Przemysłowy „Centrum”, ze względu na swoją specyfikę, uzyskał specjalny status. Zachowując dużą samodzielność, miał w dalszym ciągu zajmować się wywiadem przemysłowym. Część historii organizacji opisaliśmy już w poprzednim odcinku dziennikarskiego śledztwa Radia Kielce.
W Skarżysku-Kamiennej działał obwód o kryptonimie „C-II”, którego komendantem był Roman Suligowski „Jastrząb”. Z biegiem czasu struktury objęły wszystkie liczące się zakłady przemysłowe.
Z całą pewnością wiemy, że w 1942 r. w warsztacie Walentego Grawendera na Bzinku produkowano lufy do pistoletów VIS z opanowaniem ich bruzdowania. Niestety do rozwinięcia produkcji w oparciu o ten zakład nie doszło, bowiem właściciel został zamordowany przez nieznanych sprawców 13 stycznia 1943 r. Mimo to warsztat nadal pozostawał w sieci „C-II” za sprawą Zygmunta Miazgi pseudonim „Olek”, który był jego konspiracyjnym komendantem.
Morderstwo nie zastopowało jednak przygotowań do konspiracyjnej produkcji pistoletów maszynowych.

Franciszek Przeździecki z córką Irminą w Warszawie. / Źródło: akokregkielce.pl
Spór o pierwszeństwo
Do tej pory trwają spory, które miasto jako pierwsze uruchomiło konspiracyjną produkcję pistoletów maszynowych. Nie jest to głównym celem naszego śledztwa, ale dla jasności tematu przedstawiamy główne ośrodki. Większość z krajowych konstrukcji opartych była na broni niemieckiej i angielskiej (Sten), ale nie brakowało też krajowych rozwiązań.
Kto walczy o palmę pierwszeństwa?
Kraków – przy ulicy Mogilskiej 97 we wrześniu 1942 roku miała miejsce odprawa inaugurująca produkcję, a na początku 1943 roku oddano pierwszą partię pistoletów wzorowanych na zrzutowym „stenie”.
Warszawa – od września 1942 roku przygotowywano dokumentację pistoletu maszynowego „Błyskawica”, którego pierwsza sztuka została przyjęta w listopadzie 1943 roku.
Warszawa – przy ulicy Grzybowskiej 25 w grudniu 1943 roku rozpoczęto seryjną produkcję pistoletu wzorowanego na „stenie” (prototyp był już gotowy wiosną 1943 roku).
W dostępnych materiałach pomijany jest jeszcze jeden przykład, a dla naszej opowieści jest on bardzo interesujący. Dotyczy on działań podjętych przez konspiratorów z Komendy Obrońców Polski (KOP). Pod koniec 1941 roku dwóch warszawskich inżynierów: Michał Adamowicz i Stefan Engler opracowało dokumentację pistoletu maszynowego. Prototyp wykonał Edward Włoczkowski, pracujący w warsztacie mechanicznym mieszczącym się na ul. Gniewkowskiej 1a w Warszawie. Latem 1942 roku przygotowano materiały niezbędne do podjęcia produkcji seryjnej. Pierwszą partię pistoletów (10 sztuk) oddano dopiero wiosną 1943 roku (przed 10 kwietnia), ale aresztowania członków organizacji przerwały dalszą produkcję.
Do pomysłu konspiratorzy powrócili jednak pod koniec 1943 roku już po połączeniu KOP z Polską Armia Ludową. To wtedy w Warszawie pojawił się Stefan Nawrocki, który działał wcześniej w Skarżysku i Suchedniowie.
W sierpniu 1976 r. w Warszawie przy ulicy Lechowskiej, w piecu kaflowym znaleziono skrytkę organizacji, w której znajdowały się m.in. rysunki i szkice do produkcji pistoletu maszynowego. Mają one charakterystyczne zwężane lufy od komory nabojowej w kierunku lufy. To właśnie Nawrocki był ich autorem. Pistolety wytwarzane przez KOP/PAL przypominały pistolet trzymany przez „Ponurego”, choć miały nakręcaną na lufę długą osłonę.

Skarżysko wkracza do gry
Prawdopodobnie w lutym 1943 r. żołnierze wywiadu przemysłowego ze skarżyskiego odwodu organizacji (kryptonim „C-II”), rozpoczęli przygotowania do konspiracyjnej produkcji pistoletów maszynowych sten. Został on wybrany ze względu na prostotę swojej konstrukcji. Doszło do spotkania, na którym ustalono szczegóły techniczne i organizacyjne zamierzonej produkcji. Wzięli w nim udział: Paweł Mamica (kierownik wywiadu w „Hasag”), Mieczysław Laure (kierownik sabotażu w „C-II” zajmujący się także produkcją uzbrojenia), Włodzimierz Ney „Krzywopłot” (komendant „C-II” w zakładzie Tańskiego w Suchedniowie) oraz Trojanowski Wiesław „Walerian” (łącznik Podobwodu AK Skarżysko). W większości byli oni inżynierami.
W spotkaniu wziął prawdopodobnie udział także Stefan Nawrocki „Jurek”. Posługiwał się fałszywymi dokumentami na nazwisko Henryk Bazylewicz. Nie należał on do siatki „C-II” (był w strukturach AK), ale ze względu na fakt, że wcześniej współpracował przy naprawach broni, korzystając z zakładu swojego kuzyna Marcina Nawrockiego, został dołączony do grupy.
Podczas spotkania podjęto decyzję o produkcji elementów pistoletów w różnych zakładach przemysłowych. Centralnym punktem miały być jednak Zakłady Przemysłowe Stanisław Tański i Spółka w Suchedniowie, gdzie zatrudniony był inżynier Mieczysław Laure, który według nas był głównym koordynatorem produkcji pistoletów.
Przygotowanie do produkcji rozpoczęto od wykradzenia firmowego papieru zakładu „Hasag”, czego dokonał Paweł Mamica (kierownik biura technicznego „Hasag”). Na papier ten nanoszono dokumentację techniczną, stena co doskonale maskowało wykonywanie elementów w zakładach i sprawiało wrażenie wykonywania oficjalnego zamówienia. Tylko znawca rysunku technicznego mógł zorientować się w tej mistyfikacji. Dzięki fikcyjnym zleceniom do zakładu w Suchedniowie przesłano ze Skarżyska stalowe rury do produkcji luf, a z warsztatu Grawendera blachę.
Z wielkim zdziwieniem czytamy pisane jeszcze dziś materiały, które całkowicie pomijają przygotowania do produkcji pistoletów maszynowych prowadzone przez wywiad przemysłowy AK. W kolejnych odcinkach przedstawimy te dokonania.

Pistolet maszynowy Nawrockiego
Równolegle z opisywanymi działaniami (od maja do lipca 1943 r.) w samym Skarżysku trwają prace nad autorskim pistoletem maszynowym. Konstruktorem był Stefan Nawrocki, a broń została wykonana w zakładzie jego stryjecznego brata Marcina Nawrockiego.
Zakład znajdował się przy ulicy Piłsudskiego 70c i tu nasze śledztwo utknęło w martwym punkcie. Nikt nie potrafił nam podać, gdzie zlokalizowany był taki adres w Skarżysku.
-Dawna ulica Piłsudskiego to dziś ulica 1-go Maja, tam było mało ucieczek odchodzących na boki, ale kolejne domy w głębi miały numery: a, b, c i tak dalej – mówi nam Mariusz Baran-Barański, który mieszka w Gdańsku, ale zajmował się tematem Nawrockiego.
-Interesujące nas miejsce znajduje się przy ulicy Ogrodniczej. Z tyłu za budynkiem znajdował się warsztat Nawrockiego, dalej były już budyni stojące przy dzisiejszej ulicy Ogólnej – dodaje.

Jadę na miejsce w towarzystwie Artura Buńko, pracownika Muzeum Orła Białego w Skarżysku. Samochód ledwie mieści się w wąskiej uliczce. Dojeżdżamy wreszcie na miejsce. Ustronna okolica sprzyjała zapewne konspiracji. Pojawiają się jednak i pytania: które budynki stały tu podczas wojny?
Pistolet, który tu powstał, był oparty na konstrukcji angielskiego stena (komora, magazynek, zamek itp.). Zaopatrzony był w chwyt pistoletowy i zaokrągloną osłonę lufy. Ostatecznie wykonano szesnaście albo osiemnaście sztuk kompletów części stena z gładką lufą. Dziesięć z nich dostosowano do lufy gwintowanej w Warszawie. Takie informacje możemy znaleźć w literaturze, ale pytań co do produkcji jest jednak wiele.
Kim był konstruktor?
Stefan Nawrocki urodzony w 1912 roku w Skarżysku-Kamiennej jest jednym z zapomnianych żołnierzy Zgrupowań Partyzanckich Jana Piwnika „Ponurego”.
Do zgrupowania dołączył w czerwcu bądź lipcu 1943 r. i wtedy poinformował Piwnika o możliwości produkcji pistoletów maszynowych, przedstawiając jednocześnie plany tworzonego przez siebie pistoletu. W wielu publikacjach fakt ten jest pomijany, a autora próbuje się wręcz ośmieszyć, określając go „samoukiem”. Nie jest to zgodne z prawdą, bowiem jeszcze przed wojną Nawrocki był kierownikiem wydziału remontowego Fabryki Amunicji w Budzyniu koło Kraśnika.
Początkowo Nawrocki otrzymał przydział do plutonu ochronnego „Ponurego”. Jeszcze w lipcu 1943 roku został jednak przez „Ponurego” skierowany w pracy w zakładzie w Suchedniowie. Uważamy, że to właśnie on nadzorował w imieniu Piwnika produkcję stenów – do sprawy tej powrócimy w kolejnych odcinkach naszego śledztwa.

Kłamstwo konkurenta
7 października 1943 roku w nieczynnym młynie wodnym Władysława Cioka, położonym niedaleko od Skarżyska doszło do spotkania Emila Augusta Fieldorfa „Nila”, dowódcy Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej, z dowództwem Okręgu Kielce AK. Brali w niej udział m.in. komendant okręgu płk Stanisław Dworzak „Daniel” oraz Jan Piwnik „Ponury”, szef okręgowy Kedywu i dowódca zgrupowań partyzanckich w Górach Świętokrzyskich. Ten ostatni przybył do młyna z drużyną stanowiącą ochronę.
Podczas odprawy Nawrocki przekazał „Ponuremu” wykonany przez siebie pistolet maszynowy. To właśnie z tą bronią widać Jana Piwnika na zdjęciach. Pistolet nie miał nazwy, ale był świadectwem działania Nawrockiego. Czy „Ponury” używałby broni, do której nie miałby zaufania? Raczej nie, a oficer nie rozstawał się z nią do końca swojego pobytu na świętokrzyskiej ziemi. To najlepsza dla niej rekomendacja.

Niestety wydarzenia te miały miejsce w Polsce, gdzie nie wszyscy po wojnie mogli przedstawiać swoje argumenty. Kazimierz Czerniawski, pseudonim „Korebko„, który miał duże zasługi, jeżeli chodzi o produkcję broni w Suchedniowie, po wojnie postanowił przypisać sukces tylko sobie. Innych postanowił zdyskredytować. To właśnie on jest autorem plotki, że podczas odprawy w młynie Cioka doszło do niefortunnych strzałów z pistoletu Nawrockiego.
Jest to kłamstwo, ale w rozpowiadającemu te „sensacje” Czerniawskiemu nie miał kto odpowiedzieć, bowiem Nawrockiego nie było w Polsce.
Zanim wyjaśnimy co się stało z konstruktorem pistoletu, wyjaśnijmy jeszcze losy samej broni. Jan Piwnik „Ponury” nie rozstawał się z pistoletem do końca swojego pobytu na kielecczyźnie. Kiedy wyjeżdżał do Warszawy, broń przekazał swojemu bratu. Józef Piwnik „Topola”, był żołnierzem AK, a w 1944 roku walczył pod dowództwem następcy „Ponurego” – Eugeniusza Kaszyńskiego „Nurta”.

Nieznane losy konstruktora
Zbierając materiał o bezimiennym pistolecie maszynowym, nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo skomplikowane były losy jego konstruktora.
Jak pamiętamy, Nawrocki został skierowany do zakładu w Suchedniowie, gdzie nadzorował produkcje pistoletów maszynowych. W październiku 1943 roku wywiózł z zakładu kolejną partię broni, zanim w zakładzie pojawili się Niemcy. Niestety niedługo później steny wpadły w niemieckie ręce podczas kolejnej obławy na zgrupowania „Ponurego”. Kres produkcji to wynik zdrady jednego z oficerów zgrupowań, ale to temat na kolejne śledztwo.

Jesienią 1943 roku, po demobilizacji przez „Ponurego” oddziałów, Nawrocki wrócił do konspiracji. Związał się z Haliną Karin, a w zasadzie z Haliną Dębnicką. Poznał ją, gdy latem 1943 roku pracowała w zakładzie w Suchedniowie. Była, żoną Kazimierza Dębnickiego i oboje zaangażowani byli w działalność konspiracyjną w AK oraz w warszawskiej organizacji KOP/PAL, o której już wspominaliśmy. To właśnie na przełomie 1943/44 Nawrocki wyjechał do Warszawy, gdzie zaangażował się w produkcję pistoletów maszynowych.
Już po wojnie Halina za obopólną zgodą unieważniła swoje małżeństwo i wyszła za Nawrockiego. Jeszcze w sierpniu 1945 roku urodził im się syn. Oboje zaangażowali się w działalność Polskiej Partii Socjalistycznej, pełniąc wiele odpowiedzialnych funkcji w administracji państwowej.
Sprzeciwili się fuzji PPS z Polską Partia Robotniczą i odtąd systematycznie byli odsuwani od życia publicznego.
Ostatecznie w 1957 roku podjęli decyzje o wyjeździe z Polski. Zamieszkali w Peru gdzie Stefan Nawrocki zmarł w 1999 roku.
























