Radni Rady Miejskiej w Skalbmierzu przyjęli uchwałę intencyjną w sprawie likwidacji Szkoły Podstawowej im. Mikołaja Reja w Topoli.
Decyzja wywołała silne emocje wśród rodziców oraz lokalnej społeczności, którzy podkreślają, że los placówki był – ich zdaniem – przesądzony jeszcze przed głosowaniem.
– Przyszliśmy wszyscy rozmawiać, a był to wyłącznie nasz monolog, żebyśmy mogli się wygadać. Decyzja i tak już była podjęta – mówi Monika Pawlik, matka jednego z uczniów.
Mieszkańcy zwracają uwagę na silne więzi, jakie przez lata powstały wokół placówki. Pani Renata mama ucznia, podkreśla, że przeprowadziła się do Topoli właśnie z myślą o bliskości szkoły.
– Od czterech lat mieszkam w Topoli, tu wybudowałam dom. Kupiliśmy działkę, bo miało być blisko szkoły, a teraz takie rzeczy się dzieją – mówi. Jest mi przykro. Dzieci się przyzwyczaiły, rodzice też, każdy się tu zna. Mamy nadzieję, że kuratorium nie podpisze zgody na zamknięcie szkoły.
– Nasi rodzice na plecach nosili cegły, żeby wybudować tę szkołę. Była budowana społecznie, a teraz Skalbmierz ma mało pieniędzy – mówi Edward Pogoń, dziadek jednego z uczniów.
Podobne obawy wyraża Sylwia Bober, matka dzieci.
– Jestem bardzo zawiedziona. Moje młodsze dzieci chciałyby tu chodzić. Szkoda mi tego budynku, bo nie wiadomo, co się z nim stanie. Dzieci są tu naprawdę zżyte i nie wiadomo, jak będą się czuły w większej szkole – podkreśla.
Przeciwko likwidacji szkoły głosował m.in. radny Wiesław Krawiec.
– Mam dwie wnuczki. Jak mógłbym zagłosować za zamknięciem szkoły i wrócić do domu? Moje dzieci chodziły do szkoły w Topoli, wykształciły się, a szkoła była na wysokim poziomie – mówi radny.
Z kolei za likwidacją głosował m.in. radny Leszek Janus.
– Wszyscy to już przerabialiśmy. U nas w miejscowości było to samo: komitety, protesty, a potem dzieci trzeba było dowozić do Skalbmierza. Minęło prawie 20 lat i wszyscy się z tym pogodzili. Demografia jest nieubłagana – dzieci rodzi się coraz mniej, wieś wymiera. Z ciężkim sercem, ale to nieuchronna kolej rzeczy – argumentuje.
Burmistrz Skalbmierza Marek Juszczyk podkreśla, że decyzja nie była łatwa. – Swego czasu było 11 szkół na terenie gminy, dziś zostały dwie. Mamy drastyczny spadek dzietności, klasy trzy-, cztero-, siedmioosobowe. W 2025 roku urodziło się tylko czworo dzieci.
– Ekonomia jest nieuchronna. Rozumiem sentyment, historię i wspomnienia, ale rozlicza nas prawo i odpowiedzialność za całą gminę – mówi burmistrz.
Zgodnie z przyjętą uchwałą uczniom z Topoli mają zostać zapewnione miejsca w szkole w Skalbmierzu, oddalonej o niespełna trzy kilometry. Dyrektor Zespołu Placówek Oświatowych w Skalbmierzu Aneta Blicharz zapewnia, że szkoła jest przygotowana na przyjęcie nowych uczniów.
– To dość duża szkoła, klasy liczą około 20 osób. Jesteśmy w stanie przyjąć wszystkie dzieci i zorganizować zajęcia tak, aby nie odczuły zmiany. Jeśli będzie trzeba, stworzymy dodatkowe oddziały – podkreśla.
Władze zapewniają również, że nauczyciele z Topoli, którzy wyrażą taką wolę, będą mogli znaleźć zatrudnienie w szkole w Skalbmierzu.
Uchwała intencyjna nie oznacza natychmiastowego zamknięcia szkoły. Kolejnym etapem jest opinia Świętokrzyskiego Kuratora Oświaty, który może nie wyrazić zgody na likwidację placówki i tym samym zablokować decyzję radnych. Uchwała została przyjęta większością głosów. Jeśli szkoła zostanie ostatecznie zlikwidowana, nie będzie funkcjonować od września tego roku.
Rodzice zapowiadają, że udadzą się do kuratorium oświaty, by rozmawiać z kuratorem.


















