Katarzyna Wesołowska z Fortis Bilard Kielce wywalczyła w australijskim Brisbane brązowy medal Pucharu Świata Champion of Champions w Bilard Heyball, wcześniej trzykrotnie zdobyła tytuł mistrzyni Europy, jako pierwsza Polka zwyciężyła w Pucharze Europy – Women’s Euro Tour. Będąc u szczytu kariery zniknęła na sześć lat…
W programie „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” wyjaśnia, że nie był to zwykły sportowy kryzys ani decyzja o zakończeniu kariery. W jej życiu pojawił się klasztor, ciężka choroba i strata, z którą – jak sama przyznaje – trudno było się pogodzić.
– Był moment, w którym wszystko widziałam w ciemnych barwach. Miałam problem z wykonaniem codziennych czynności – mówi dziś.

Katarzyna Wesołowska jest Kielczanką pochodzącą z religijnej rodziny i to wiara pomagała jej przezwyciężać trudne momenty związane również z chorobą jej mamy.
– Lekarze nie dawali jasnych odpowiedzi. Były chwile, gdy rozkładali ręce. Dwa razy wydarzyło się coś, co można nazwać cudem – wspomina.
Bilard, który wcześniej był pracą i rywalizacją, po latach przerwy stał się terapią. Czymś, co – jak mówi – „trzyma przy życiu”. Powrót nie wyglądał jak scenariusz sportowego filmu. Dwa miesiące treningu. Zero gwarancji. Dużo pokory. I nagle – złoty medal mistrzostw Polski.

Dziś Katarzyna Wesołowska mówi, że nie zawsze zwycięstwo jest najważniejsze. Czasem to porażka ratuje bardziej niż wygrana.
– Na turnieju nie myślę, z kim gram. Mam wykonać swoje zadanie – mówi, podkreślając, że sport nauczył ją cierpliwości i zaufania do procesu, a nie do wyniku.
Jej historia to opowieść o zaczynaniu od zera, o wierze, która daje siłę wtedy, gdy zawodzi ciało, i o powrotach, które wydają się niemożliwe. Aż do momentu, gdy stają się faktem.
Katarzyna Wesołowska opowiada o tym w jednej z najbardziej osobistych rozmów swojego życia w audycji „Dzień dobry, to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”. Emisja w niedzielę po godzinie 10 na antenie Radia Kielce.

























