Miłośnicy sportów zimowych już godzin porannych oblegają stok na kieleckim Telegrafie. Warunki są bardzo dobre, a dodatkowo do aktywności fizycznej zachęca słoneczna pogoda.
Niedzielny poranek (18 stycznia) na nartach postanowiła spędzić Kielczanka Agnieszka, która przyjechała na weekend z koleżanką z Warszawy.
– Na Telegrafie jeździłam od najmłodszych lat. Uważam, że to jest jedna z najlepszych gór dla narciarzy. Poza tym nigdzie w pobliżu stolicy nie znajdziemy tak dobrego i wymagającego stoku. Staram się przyjeżdżać tu co weekend i namawiam znajomych, bo wcale nie trzeba jechać w Tatry. Plusem jest też to, że nie ma kolejek. Stok jest bardzo dobrze przygotowany, a ceny karnetów też są przystępne – mówi.
Pani Agnieszka dodaje, że na stok najlepiej wybrać się rano, kiedy jest jeszcze zmrożony po nocy, albo wieczorem, kiedy są tańsze karnety. Jej zdaniem najgorzej jest w godzinach 16.00-17.00, kiedy robi się szaro i pogarsza się widoczność na stoku.

Aktywnie niedzielny poranek na Telegrafie postanowił spędzić także pan Sławomir.
– Przyjechałem, bo jest piękna, słoneczna pogoda, a poza mieszkam blisko i dojazd zajmuje mi tylko pięć minut. Jeżdżę od dziecka, tata mi kupił narty, jak miałem cztery lata. Teraz mam trochę więcej, ale nadal je uwielbiam – zaznacza.
Michał Rajca, instruktor nauki jazdy na nartach mówi, że przez najbliższe dwa tygodnie na kieleckim Telegrafie należy spodziewać się wzmożonego ruchu, ponieważ zaczynają się ferie zimowe i przyjedzie dużo młodzieży, zwłaszcza z Warszawy.
– Mamy zaplanowane 70 dzieci na dzień, 7 instruktorów, lekcje indywidualne. Warunki są wspaniałe, trzeba przyjeżdżać i jeździć. Gastronomia w pełni wyposażona. Można zjeść doskonałe obiady, herbatki, tak że zapraszamy wszystkich – zachęca.
Stok narciarski na Telegrafie w Kielcach jest czynny od 10 do 21 od niedzieli do czwartku, a w piątki i soboty od 10 do północy.























