Zarzut zabójstwa córki i usiłowania zabójstwa czworga członków rodziny usłyszał w środę (28 stycznia) w Prokuraturze Okręgowej w Słupsku 44-letni Piotr K., funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa. Podejrzany przyznał się do zarzucanych czynów – poinformował szef prokuratury Patryk Wegner.
– Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył krótkie wyjaśnienia. Będą one weryfikowane – poinformował na briefingu prok. Wegner.
Przekazał, że ze względu na konieczność weryfikacji wyjaśnień podejrzanego dla dobra prowadzonego postępowania ich treść nie będzie podawana do publicznej wiadomości.
Prok. Wegner wskazał, że 44-latek jest w pełnym kontakcie słowno-logicznym. Ze względu na charakter czynów, o popełnienie których jest podejrzany, mężczyzna zostanie skierowany na badania psychiatryczne. W ocenie prokuratury powołanie w tym celu zespołu specjalistów jest niezbędne.
W środę prokuratura wystąpi do Sądu Rejonowego w Słupsku o tymczasowy areszt na trzy miesiące dla podejrzanego.
– Wniosek jest przygotowywany. Główną przesłanką jest groźba wysokiej kary. Za zbrodnię zabójstwa grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności – powiedział szef słupskiej prokuratury okręgowej.
Poinformował, że nie ma jeszcze wyników badań toksykologicznych i na obecność alkoholu w organizmie z pobranej 44-latkowi krwi po jego zatrzymaniu w poniedziałek wieczorem. Są za to wstępne wyniki sekcji zwłok czteroletniej córki podejrzanego.
– Przyczyną zgonu dziecka były rany kłute klatki piersiowej – przekazał.
Piotr K. w poniedziałek około godz. 21.30 w mieszkaniu teściów przy ul. Bałtyckiej w Ustce na Pomorzu zaatakował nożem rodzinę. Czteroletnia córka 44-latka zmarła na miejscu. Kilkudziesięciominutowa reanimacja była bezskuteczna. Żona napastnika, on sam, jego teściowie i syn trafili do szpitali w Słupsku, Lęborku i Sławnie. W szpitalu wojewódzkim w Słupsku nadal przebywają żona i teściowa 44-latka. Teść jest w szpitalu w Sławnie.
Z zeznań przesłuchanych we wtorek teściów 44-letniego Piotra K. wynika, że nic nie wskazywało na to, że dojdzie do takiej tragedii. Tam nie było wcześniej kłótni, denerwujących, stresujących sytuacji.
– Tego wieczora grali w karty, 44-latek wypił śladowe ilości alkoholu. W pewnym momencie wyszedł do kuchni, wrócił z niej i ich zaatakował. Nie było żadnego stresora, zapalnika, który by wywołał taką jego reakcję. Zaatakował nagle – mówił PAP w środę prok. Wegner i te słowa powtórzył na briefingu.
W zeznaniach jeden ze świadków, o czym mówił PAP prok. Wegner, wskazał, że głównym celem ataku była żona 44-latka, ale mężczyzna z dużą intensywnością atakował także pozostałych członków rodziny.
– Liczba zadanych ciosów wskazuje na bardzo silne wzburzenie, nie wiadomo, czym wywołane. Liczba tych ciosów jest niewytłumaczalna. Podobnie jak liczba osób, które sprawca zaatakował i których usiłował zaatakować, bo chłopcu udało się uciec. Tam była próba zadania ciosów w plecy – przekazał w środę rano PAP prok. Wegner.
44-latek z żoną i z dziećmi przebywał od kilku dni w Ustce na urlopie u teściów.
Piotr K., funkcjonariusz SOP, został zawieszony w pełnieniu obowiązków służbowych i wszczęto procedurę usunięcia go ze służby. Poinformował o tym we wtorkowym oświadczeniu dla mediów wicedyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Tomasz Kułakowski.
Przekazał również, że na polecenie kierownictwa resortu Biuro Nadzoru Wewnętrznego MSWiA wszczęło czynności sprawdzające przebieg służby tego funkcjonariusza, w tym także badań okresowych, które przechodził.
Kułakowski dodał, że mężczyzna był w formacji od 23 lat. Na początku października przeszedł badania okresowe. Służył w Warszawie. Jak podkreślił, „nie brał bezpośredniego udziału w żadnych czynnościach ochronnych najważniejszych osób w państwie”.














