Właściciel Schroniska dla psów Baros w Suchedniowie wycofuje się z działalności. Taką informację przekazał Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii w Skarżysku-Kamiennej. Prawdopodobnie stało się tak po fali negatywnych komentarzy.
O krokach podjętych przez właściciela schroniska informuje Anita Szebla-Bartosińska, Świętokrzyski Wojewódzki Lekarz Weterynarii.
– Wpłynęło pismo od właściciela o nieprzyjmowaniu zwierząt do schroniska. Właściciel zapewnił w piśmie, że do momentu wydania ostatniego zwierzęcia do adopcji, schronisko będzie czynne. Natomiast zgłasza zamiar rezygnacji z działalności – zaznacza.
Wiadomość tę potwierdza także właściciel. Nie chciał jednak komentować tej decyzji, ale jak informuje nas Anita Szebla-Bartosińska taki krok najprawdopodobniej spowodowany był falą hejtu, jaka spotkała go w ostatnim czasie.
Jak informowaliśmy, w schronisku Baros przeprowadzono w ostatnim czasie dwie kontrole. Takie odbywały się w całej Polsce po drastycznych doniesieniach o zaniedbaniach w schronisku w Sobolewie w województwie mazowieckim. Pierwsza kontrola nie wykazała zaniedbań w schronisku Baros, jednak w internecie pojawiła się fala negatywnych komentarzy na temat funkcjonowania placówki.
Druga kontrola, zarządzona przez wojewodę świętokrzyskiego sprowokowana społecznym odbiorem wykazała m.in. brak zgodnego z wymogami prawa wykazu zwierząt przebywających w schronisku oraz zły stan techniczny niektórych urządzeń. Jakość opieki weterynaryjnej nad zwierzętami przebywającymi w schronisku nie budziła jednak zastrzeżeń.
Na miejsce z interwencją poselską w minionym tygodniu udał się także poseł Rafał Kasprzyk z Polski 2050. Wizytował schronisko i jak mówi – rażących naruszeń nie zauważył. Natomiast później został „zasypany” informacjami od mieszkańców i różnych stowarzyszeń z historiami ich psów adoptowanych na przestrzeni lat.
– Mniej więcej połowa z tych historii jest poparta dokumentacją medyczną weterynarzy, którzy leczyli te psy po zabraniu ze schroniska. Przez 10 lat mniej więcej powtarzał się opisywany schemat, a więc nowi właściciele adoptowali psa, który był niepodobny do tego ze zdjęcia, był wychudzony, z robakami, często chory i coś, co się często pojawiało – bał się wody – relacjonuje.
Zdaniem posła Kasprzyka w schronisku dochodziło do nieprawidłowości na szeroką skalę.
Z kolei Anita Szebla-Bartosińska, Świętokrzyski Wojewódzki Lekarz Weterynarii mówi, że kontrole tego nie potwierdzają, ale zaznacza przy tym, że inspektorzy nie monitorują schroniska codziennie.
– Kontrole, które wykonaliśmy, dotyczyły stycznia tego roku, więc ciężko wypowiedzieć się na temat sytuacji, gdy ktoś 5 lat temu adoptował psa. Muszę też powiedzieć, że trzeba zachować pewien umiar, bo wszyscy życzylibyśmy sobie, żeby zwierzęta bezdomne miały jak najlepsze warunki, ale niestety nieprawidłowości się zdarzają – komentuje.
Odpowiedź na pytanie, czy sytuacja dotycząca schroniska Baros jest hejtem, czy uzasadnioną krytyką, nie pada wprost.
– Nie jesteśmy w stanie być tam non stop, ale moim marzeniem byłoby, że gdy zanim pojawi się jakikolwiek hejt w internecie, ktoś najpierw zdecydował się zaadoptować jedno zwierzę – mówi Anita Szebla-Bartosińska.
Obecnie w schronisku Baros przebywa ponad 70 zwierząt.












