Opatowscy policjanci pomogli dwóm osobom, których zdrowie i życie były zagrożone z powodu utrzymujących się niskich temperatur.
We wtorkowy wieczór (3 lutego) dyżurny opatowskiej jednostki odebrał dwa zgłoszenia dotyczące zagrożenia życia. Pierwsza sytuacja dotyczyła mieszkańca gminy Tarłów. Znajomy mężczyzny poinformował, że otrzymywał od niego niepokojące wiadomości sms, że znajduje się kryzysie emocjonalnym. Pod wskazanym adresem policjanci zastali pozamykaną posesję z wygaszonymi światłami. Mimo wielokrotnego uderzania w drzwi nikt nie otwierał. Wobec tego mundurowi ponownie skontaktowali się ze zgłaszającym, który potwierdził, że wewnątrz przebywa jego kolega. Po kolejnych próbach dostania się do środka, mężczyzna zdecydował się otworzyć funkcjonariuszom drzwi.
Interweniujący policjanci wezwali pogotowie ratunkowe. Mężczyzna nie tylko znajdował się w kryzysie emocjonalnym, ale również warunki, w których mieszkał okazały się tragiczne. Wewnątrz budynku panował chłód, a na drzwiach wejściowych i podłodze zalegał szron. Mężczyzna po rozmowie z funkcjonariuszami zgodził się poddać hospitalizacji.
Kilka minut po pierwszym zgłoszeniu dyżurny odebrał podobne. Tym razem był to sygnał z gminy Lipnik. W tym przypadku pracownicy miejscowego Ośrodka Pomocy Społecznej powiadomili, że od kilku dni nie mogą dostać się na posesję jednej z podopiecznych. Podobnie jak za pierwszym razem mimo pukania do drzwi kobieta początkowo nie otwierała. Ostatecznie wpuściła jednak pracowników pomocy społecznej i policjantów do środka. Okazało się, że również jest w złym stanie. Była wychłodzona, wypowiadała się nielogicznie. Ponadto w domu nie było prądu, ani ogrzewania. W tym przypadku policjanci również wezwali na miejsce załogę pogotowia ratunkowego i kobieta trafiła do szpitala.














