W 20. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin 1:2 (1:0). Gola dla Korony zdobył w 18. minucie Hiszpan Pau Resta, wyrównał w 84. minucie Levante Szabo. Samobójcze trafienie dla kielczan w 86. minucie zaliczył Marcel Pięczek.
– Gratulacja dla naszych piłkarzy. Może nie za pierwszą połowę, bo wyglądaliśmy mizernie. Zdecydowaliśmy się na szybkie zmiany. One spowodowały, że ci piłkarze, którzy weszli przyczynili się do strzelenia goli. Nie jesteśmy jeszcze zgrani przez kontuzje, czy transfery. Od powrotu z Turcji mieliśmy jeden trening na trawiastym boisku. Czekamy, aż zima odpuści. Będziemy wtedy lepiej przygotowani piłkarsko, bo wyglądaliśmy słabo. Trzeba trenować, aby czuć się lepiej przy piłce. W drugiej połowie to trochę lepiej wyglądało. Dziś wygrała determinacja, jedność i charakter – powiedział trener Miedziowych Leszek Ojrzyński.
– Przełknęliśmy gorzką pigułkę. Coś się wymknęło spod kontroli. Mówiliśmy w przerwie, że trzeba ten mecz zamknąć na 2:0. Obawiałem się stałych fragmentów gry. Zagłębie przycisnęło i zdobyło dwie bramki. Mieliśmy fragmenty dobrej gry, ale w piłce liczy się to co wpada do siatki. Zagłębie było skuteczniejsze, a my musimy wrócić do równowagi i myśleć o kolejnym meczu, bo tego już nie odwrócimy – podsumował trener Żółto – Czerwonych Jacek Zieliński.
Korona straciła w tym meczu Pau Restę. Hiszpański obrońca złamał nos w zderzeniu z kolegą z drużyny Konradem Matuszewski.
– Jego zejście trochę nas osłabiło, jeśli chodzi o grę w powietrzu, bo to jest u nas jeden z lepiej grających głową zawodników. Straciliśmy też stopera na kolejny mecz – zakończył szkoleniowiec kieleckiego zespołu.
– Brakuje mi słów i nie wiem, co powiedzieć. Pierwszą połowę zaczęliśmy naprawdę dobrze. Być może nasze prowadzenie powinno być wyższe. Druga część wyglądała nieźle do 15 minuty. Rywale mieli potem jeden pomysł na grę, stałe fragmenty gry, wrzutki w pole karne i strzały. Nie radziliśmy sobie z ich pressingiem, popełnialiśmy dużo błędów technicznych. Nie potrafiliśmy utrzymywać się na połowie przeciwnika, a potem straciliśmy dwie bramki. To bardzo boli. Zasługiwaliśmy na zwycięstwo, ale to drużyna, która strzeli więcej goli wygrywa. Ale to dla nas bardzo bolesny mecz – powiedział słoweński pomocnik Tamar Svetlin.
– Nie możemy przegrać takiego meczu, stwarzając takie sytuacje i na sam koniec ulegając drużynie, która nie zasłużyła na ani jeden punkt, więc to bardzo boli. Wydawało się, że mecz mieliśmy pod kontrolą. Do 80 minuty, bo później rozdawaliśmy stałe fragmenty gry, w których Zagłębie czuje się bardzo mocne. Oni przy zmianach, wstawiali chłopaków, którzy mieli powyżej 190 cm, to wiadomo, że po 7, 8, 9 z rzędu, rzucie rożnym czy wrzucie z autu piłka od kogoś się odbije, albo źle od murawy i to w ten sposób wyglądało. Wiadomo, musimy przeanalizować ten mecz, bo to są bardzo, bardzo głupio stracone punkty. Każdy ich żałuje i tutaj uwierzcie mi, nie ma nikogo, który u nas w szatni przejdzie obok i powie „było to było”. Każdy jest naprawdę bardzo zdenerwowany i po prostu smutny, bo my na to nie zasłużyliśmy, ale nie możemy tego rozpamiętywać, szczególnie patrząc na to, że za kilka dni musimy zagrać Radomiakiem – ocenił obrońca Bartłomiej Smolarczyk.
Ostatni mecz przed własną publicznością Kielczanie wygrali 27 września ubiegłego roku. Podopieczni Jacka Zielińskiego pokonali wówczas Lechię Gdańsk 3:0. O tego spotkania w domowych potyczkach doznali trzech porażek i zanotowali dwa remisy.




![Koszmar Korony. Dwie minuty zmieniły wszystko - Radio Kielce KORONA KIELCE - ZAGŁĘBIE LUBIN [ZAPIS RELACJI]](https://radiokielce.pl/wp-content/uploads/2026/01/MGL9170-300x200.jpg)



































![MOTOR LUBLIN - KORONA KIELCE [ZAPIS RELACJI] - Radio Kielce Fot. Jarosław Kubalski - Radio Kielce](https://radiokielce.pl/wp-content/uploads/2026/02/MGM0911-350x250.jpg)


