Gotowych jest kilka projektów ustaw dotyczących walki z bezdomnością zwierząt w Polsce i poprawy opieki nad nimi. Zawierają różne pomysły na zmiany prawne, ale ich autorzy w jednym są zgodni: prawo dotyczące pozbawionych domów zwierząt musi być stworzone od nowa.
Krupianik wyjaśniła, że projekt 836 zakłada obowiązek znakowania (czipowania) zwierząt, duże dofinansowanie kastracji psów i kotów w gminach oraz edukację na temat korzyści, jakie dają zabiegi kastracji. – Kastracja byłaby dobrowolna i dofinansowana dla tych właścicieli zwierząt, którzy chcą z niej skorzystać. W obecnej wersji zakładamy, że dofinansowanie w gminach trwałoby trzy lata, ale chcielibyśmy, aby trwało dłużej, ponieważ zainteresowanie bezpłatnymi kastracjami jest naprawdę duże – zaznaczyła.
Według niej jednym z pomysłów na finansowanie bezpłatnych kastracji jest stworzenie Krajowego Funduszu Zapobiegania Bezdomności, który mógłby być zasilany z opłat wnoszonych przez hodowców zwierząt rasowych od każdego wprowadzanego do obrotu szczenięcia lub kocięcia. Dzisiaj cena rasowego zwierzęcia z rodowodem wynosi między 2 tys. a 10 tys. zł, a opłaty do Skarbu Państwa wynoszą 50-100 zł, przypomniała Krupianik. – Byliśmy z tym pomysłem w Ministerstwie Rolnictwa ponad cztery lata temu, ale resort nie był zainteresowany naszą propozycją rozwiązania problemu bezdomności zwierząt w Polsce – powiedziała.
Zwróciła uwagę, że obowiązek kastracji spotkałby się z dużym oporem społecznym i obecnie trudno byłoby go wprowadzić. Co innego fakultatywna kastracja. – Nasz projekt, ze względu na dobrowolność kastracji, nie budzi sprzeciwu mieszkańców gmin wiejskich, na terenie których bezdomność zwierząt jest największa – zaznaczyła.
W ocenie Krupianik system opieki nad bezdomnymi zwierzętami musi być zbudowany od nowa, ale będzie to wymagało więcej czasu i prace legislacyjne będą trwały dłużej. – Wydarzenia z tego roku pokazały, jak bardzo istniejący obecnie system nie działa i jak – w najmniejszym nawet stopniu – nie chroni zwierząt – podkreśliła.
Jej zdaniem obecnie najpilniejszą sprawą jest „zakręcenie kurka” z bezdomnością. – Wprowadzenie ustawy na bazie naszego projektu jest fundamentalne, ponieważ w czasie budowania nowego systemu nie może napływać coraz więcej bezdomnych zwierząt – powiedziała rozmówczyni PAP. Przypomniała, że już teraz gminy są ogromnie obciążone bezdomnością psów i kotów. Zgodnie z raportem NIK co roku wydają one 350 mln zł, w głównej mierze na „upychanie zwierząt w schroniskach”, również takich jak w Bytomiu i w Sobolewie (prowadzone są dochodzenia w sprawie znęcania się nad zwierzętami w tych placówkach).
Zwróciła uwagę na ekonomiczne korzyści z powszechnej kastracji. Za przykład podała przypadek suczki z gminy Rawa Mazowiecka, która spędziła w schronisku 13 lat, na co gmina wydała 43 tys. zł. Tymczasem kastracja (łącznie z badaniami), która przyczyniłaby się do zmniejszenia liczby bezdomnych zwierząt trafiających do schronisk, może kosztować około tysiąca złotych.
Zdaniem Krupianik konieczne będą szeroko zakrojone kampanie edukacyjne, w tym w mediach publicznych, na temat korzyści płynących z kastracji psów i kotów.
Kolejnym kluczowym punktem projektu 836 jest obowiązkowe znakowanie zwierząt. – Chcielibyśmy wprowadzić obowiązkowe czipowanie z wykorzystaniem istniejących baz. Powstałaby jedna rządowa baza, do której byłyby automatycznie implementowane dane z innych baz po to, by państwo miało nad nimi pełną kontrolę – wyjaśniła ekspertka. Zaznaczyła, że te propozycje są zgodne z rekomendacjami Parlamentu Europejskiego.
– Baz jest kilka, ale tylko w dwóch od 25 lat są rejestrowane zwierzęta. Ich efektywność jest duża, ponieważ zarejestrowano w nich prawie 5 mln zwierząt. A ponadto tylko te dwie należą do europejskiej bazy danych EUROPETNET, dzięki czemu polskie zwierzęta są identyfikowane niemal we wszystkich krajach UE – tłumaczyła Krupianik. W jej opinii ważne jest, by obywatel, który ma już zaczipowane zwierzę, nie musiał go ponownie rejestrować i płacić za to w innej bazie.
Kolejną propozycją, złożoną w Sejmie w 2024 r., jest obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz zmianie niektórych innych ustaw (druk 700). Jest to przede wszystkim nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt z 1997 r. W składzie komitetu przygotowującego projekt znaleźli się m.in. przedstawiciele Fundacji VIVA, OTOZ Animals oraz Fundacji Mondo Cane.
– Projekt obywatelski jest kompleksowy i reguluje bardzo wiele kwestii, w tym trzymanie psów na łańcuchach, w kojcach, funkcjonowanie hodowli, prowadzenie schronisk oraz kastrację i czipowanie; zmienia definicję znęcania się nad zwierzętami i wysokość kar za znęcanie się i zabijanie zwierząt, wprowadza zakaz żebrania przy użyciu zwierząt – wymieniał w rozmowie z PAP Michał Gromada, prezes Fundacji Psa Karmela, który popiera zaproponowane w nim założenia.
Propozycja zakłada wprowadzenie obowiązkowej kastracji zwierząt (psów i kotów), które nie są w hodowlach. – W krajach, w których ochrona zwierząt jest na wysokim poziomie, praktyka pokazuje, że jest to najlepsze rozwiązanie służące zapobieganiu bezdomności. Jest to leczenie przyczynowe bezdomności zwierząt, bo schroniska to jedynie łagodzenie jej objawów, zresztą w polskim wykonaniu całkiem nieudolne – ocenił Gromada.
Dodał, że obowiązkowe i powszechne byłoby również czipowanie zwierząt domowych, które byłyby wpisywane do państwowej bazy danych. Organem, który sprawowałby kontrolę nad obowiązkową kastracją i czipowaniem, byłaby gmina we współpracy z inspekcją weterynaryjną.
W ocenie Gromady ograniczenie bezdomności dzięki kastracji byłoby nie tylko opłacalne dla gmin, ale też znacznie ograniczyłoby konieczność utrzymywania dużych schronisk, w których zwierzęta latami czekają na dom i często w nich umierają. – Jeśli politycy nie chcą mierzyć się z problemem patoschronisk, jak w Sobolewie czy w Bytomiu, to jest to najskuteczniejsze długofalowe rozwiązanie – powiedział.
W projekcie obywatelskim zaproponowano też zmianę sposobu prowadzenia schronisk. Miałby powstać państwowy System Informacji o Schroniskach. Zmieniłoby się ich finansowanie, co miałoby uniemożliwić generowanie milionowych zysków m.in. dla prywatnych firm nastawionych na zysk.
– Obecnie funkcjonujące formy opłat za zwierzęta przyjmowane do schroniska rodzą wiele patologii – ocenił Gromada.
Pierwsza z nich, czyli jednorazowa opłata ryczałtowa, sprawia, że w interesie podmiotu prowadzącego nie jest dbanie o zwierzę i utrzymywanie go. Dlatego w patologicznych schroniskach dochodzi do usypiania zwierząt z byle powodu – wyjaśnił. Druga forma, czyli opłata według stawki dziennej, powoduje, że prowadzącym schroniska zależy na jak najdłuższym utrzymywaniu zwierząt i pobieraniu pieniędzy od gmin, zamiast wydawania zwierząt do adopcji.
– Projekt obywatelski zakłada, że finansowanie schronisk odbywałoby się na zasadzie dotacji z gmin. Byłby przygotowany ramowy plan wydatków na konkretne cele, np. na karmę, leczenie, wynagrodzenia pracowników itp. Pieniądze musiałyby być wydawane zgodnie z planem, ewentualnie z małymi przesunięciami – powiedział Gromada. Dodał, że na gminę nałożone będą obowiązki rozliczenia dotacji na schronisko, kontroli w schroniskach oraz opieki nad zwierzętami bezdomnymi pomimo wyczerpania środków zapisanych w programie zapobiegania bezdomności.
Trzecią propozycją, która ma na celu rozwiązanie problemu bezdomnych zwierząt w Polsce, jest projekt Tadeusza Wypycha z Fundacji dla Zwierząt Koteria.
To projekt „Ucywilizować traktowanie bezdomnych zwierząt”, który reguluje kompleksowo postępowanie gmin ze zwierzętami bezdomnymi – od momentu znalezienia zwierzęcia, przez jego ewidencję, opiekę, aż po przekazanie nowemu właścicielowi.
Jak poinformowała Janina Szymanek z Ruchu Ludzi – Prawa Zwierząt, grupy zrzeszonej wokół projektu, nie znajduje się on obecnie w formalnym procesie legislacyjnym w Sejmie. – Projekt funkcjonuje jako kompletny projekt ekspercki, gotowy do wniesienia. Był wielokrotnie przekazywany posłom różnych kadencji, członkom Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Zwierząt oraz członkom Komisji Nadzwyczajnej, jednak do tej pory nie został podjęty jako oficjalny projekt poselski ani rządowy – podkreśliła.
Szymanek wyjaśniła, że propozycja legislacyjna opiera się na założeniu, że zwierzę znalezione nie jest „odpadem do usunięcia”, lecz czyimś mieniem wymagającym opieki, dlatego powinno podlegać zasadom zbliżonym do prawa cywilnego o rzeczach znalezionych.
Oznacza to odejście od obecnego modelu „wyłapywania zwierząt i przekazywania do schronisk” na rzecz modelu „zwierzę jako czyjeś mienie, które zostało znalezione”. – Gmina przejmowałaby odpowiedzialność za jego przechowanie, a celem jej działań byłoby odnalezienie właściciela albo przekazanie zwierzęcia nowemu właścicielowi w sposób legalny i kontrolowany – powiedziała.
Zaznaczyła, że projekt nie wprowadzałby powszechnego, centralnego obowiązku kastracji i czipowania wszystkich zwierząt. Zakłada natomiast, że gminy, jako realnie odpowiedzialne za bezdomne zwierzęta, będą miały interes ekonomiczny w finansowaniu kastracji i znakowania, ponieważ zapobieganie bezdomności będzie dla nich tańsze niż utrzymywanie zwierząt.
W projekcie zaproponowano całkowitą zmianę obecnego systemu finansowania i funkcjonowania schronisk. Model ten odchodzi od wielkich placówek na rzecz różnych form lokalnej opieki, jak np. domy tymczasowe, lokalne podmioty (np. gospodarstwa, hotele dla zwierząt, lecznice), małe lokalne ośrodki tworzone przez gminy. – Kluczowe jest to, że gmina nie pozbywałaby się znalezionych zwierząt, oddając je do schroniska, lecz cały czas miałaby pełną odpowiedzialność za nie – wyjaśniła Szymanek.
Ponadto gminy miałyby obowiązek ewidencjonowania zwierząt, odpowiadałyby za legalną, kontrolowaną adopcję na zasadach przekazania prawa własności, miałyby możliwość nadzoru wojewody i przejmowania zwierząt w razie naruszeń.
W ocenie Szymanek projekt Wypycha jako jedyny rozwiązuje problem systemowo, a nie punktowo, likwiduje źródło patologii finansowych, przenosi odpowiedzialność z prywatnych podmiotów na administrację publiczną, tworzy spójny model prawny zamiast kolejnych nowelizacji obecnego wadliwego systemu. – Ten projekt nie ulepsza obecnego modelu, ale go zastępuje. Szanse wprowadzenia go do Sejmu zależą wyłącznie od woli politycznej posłów lub rządu – podkreśliła.
Co istotne, rozwiązania te są zgodne z Europejską Konwencją o ochronie zwierząt domowych (Strasburg 1987), której Polska do dziś nie ratyfikowała, mimo że jest członkiem UE od 2004 roku. – Brak ratyfikacji tej konwencji jest jednym z głównych powodów, dla których polski system ochrony zwierząt pozostaje na poziomie sprzed kilkudziesięciu lat – wskazała Szymanek.
W Sejmie na procedowanie czeka obecnie jeszcze poselski projekt ustawy o działalności stowarzyszeń felinologicznych i kynologicznych oraz organizacji hodowli kotów i psów rasowych (druk 837). Trwają też prace nad projektem ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), przygotowanym przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt, który dotyczy wprowadzenia całkowitego zakazu trzymania psów na uwięzi (druk 608), nie wszedł w życie z powodu weta prezydenta.












