Smaczna kuchnia bez dodatku ziół nie istnieje. Wzbogacają smak i wygląd potraw, a także zapewniają cenne witaminy i mikroelementy dla organizmu.
Wraz z początkiem wiosny, czyli tuż-tuż można wybrać się na poszukiwanie w naturze pierwszych drogocennych ziołowych pędów.
– Pesto z bazylii i suszonych pomidorów smakuje wyśmienicie, ale można je także przyrządzić z tego, co znajdziemy w lesie, na łące czy wyhodujemy na grządce w ogródku. A ponieważ już wkrótce z ziemi wychodzić będą młode pędy wartościowych roślin, warto już zaplanować sobie ich zbiór – informuje Anna Michalska ze Świętokrzyskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, która ma na koncie ciekawe kulinarne eksperymenty.
Jak opowiada Anna Michalska, jedną z pierwszych past roślinnych, które przyrządziła w kuchni było pesto z bazylii i natki pietruszki, rukoli.
– Ale szybko zaczęłam dodawać do past młode listki rzodkiewki, marchewki, czosnku niedźwiedziego w różnych proporcjach. Zafascynował mnie także podagrycznik – roślina znana i ceniona w dzikiej kuchni i domowej apteczce. Młode liście podagrycznika znakomicie nadają się jako dodatek do surówek, sałatek, zup, a po wysuszeniu jako przyprawa – informuje Anna Michalska.
Warto wiedzieć, że młode listki podagrycznika mają korzenny posmak młodej marchwi i wiele zdrowotnych właściwości.
Jak zrobić pesto z podagrycznikiem? – Przepis jest prosty. Oprócz młodych liści podagrycznika, który jest podstawą pasty, potrzebne są jeszcze młode listki pokrzywy i czosnku niedźwiedziego, pestki, oliwa, czosnek. Zieleninę należy opłukać i drobno pokroić, dodać garść uprażonych na patelni orzechów włoskich i ziaren słonecznika, dyni czy innych pestek, 2-3 ząbki czosnku, sól, pieprz i trochę oliwy, sok z połówki cytryny, kawałek pokrojonego kostkę twardego sera. Wszystko blendujemy i pasta gotowa. Musi mieć konsystencję gęstej śmietany. Gotową masę przekładamy do szklanego słoika i na wierzchu zalewamy oliwą. Takie pesto można przechowywać przez kilka tygodni w lodówce – mówi Anna Michalska.













