Rodzice nie godzą się na likwidację Szkoły Podstawowej imienia Mikołaja Reja w Topoli. Decyzja zanim jeszcze zapadła wywołała ogromne emocje.
Przy drodze w Topoli pojawiły się banery protestacyjne z hasłami: „Dzieci nie są kosztem do cięcia”, „Zamknięcie szkoły to zdrada lokalnej społeczności” oraz „Radni, posłuchajcie mieszkańców, nie kalkulatora”. Władze gminy Skalbmierz mówią o demografii i pieniądzach, a rodzice o komforcie i bezpieczeństwie dzieci. Czy szkoła w Topoli podzieli los wielu zamykanych w regionie szkół? O tym rozmawialiśmy w środę (11 lutego) w programie „Interwencja”, który prowadzili Piotr Opoka z TVP3 Kielce oraz Marcin Przemirski z Radia Kielce.
Dla rodziców bardzo dotkliwy jest brak dialogu. – Najbardziej zabolało nas to, że nikt z nami wcześniej nie porozmawiał, tak po ludzku. Dowiedzieliśmy się, że na posiedzeniu Rady Gminy będzie głosowanie na temat zamknięcia szkoły, tylko i wyłącznie – podkreślali. Skoro to są ludzie wybrani przez społeczeństwo, to ze społeczeństwem powinni rozmawiać i od tego trzeba by zacząć. – Ja kupiłam tutaj dom 10 lat temu i odkąd mieszkam, zawsze były plotki o tym, że szkoła może zostać zamknięta – mówiła jedna z mam. Wyprowadziłam się z Krakowa. Dla mnie bliskość edukacji, kościoła, remizy, takich najbardziej kluczowych punktów we wsi był bardzo istotny – dodała. Mieszkańcy mówili, że choć plotki o zamknięciu placówki krążyły od lat, władze zawsze im zaprzeczały. – Nasze dzieci zostały potraktowane jak cyferki w Excelu, nic poza tym – mówili.
Dla wielu mieszkańców szkoła to coś więcej, niż budynek. Emerytowana nauczycielka, związana z placówką przez 40 lat powiedziała, że cała społeczność była zaangażowana w budowę szkoły. – Ludzie po trzy dni społecznie tu pracowali, rolnicy dobrowolnie się opodatkowali, żeby ta szkoła powstała. To nie jest tylko budynek i liczby w budżecie, to centrum lokalnej kultury i symbol więzi międzypokoleniowej i zakorzenienia. Likwidacja szkoły oznaczałaby osłabienie wsi i przyspieszenie procesu marginalizacji. Kto tu się osiedli teraz w naszej miejscowości, jak nie będzie szkoły – pytała rozżalona.
Uczniowie również nie kryją obaw. – Moje dzieci sporo mówią w domu, że nie chcą przechodzić do drugiej szkoły – relacjonowała mama. Sami uczniowie podkreślają wyjątkowość placówki. – Czuję się tu bardzo dobrze. Nie było nigdy tak, że nauczyciel na kogoś nakrzyczał. Dla każdego są wyrozumiali. Potrafią każdemu wytłumaczyć dany temat – mówili uczniowie. Młodzież dementowała też opinie, że w małych klasach nie dało się prowadzić zajęć WF-u, wskazując na łączenie grup.

Rada Miejska w Skalbmierzu przyjęła uchwałę intencyjną w sprawie likwidacji szkoły w Topoli, jednak radni nie byli jednomyślni. 9 głosów było „za” likwidacją, 3 „przeciw”, 1 radny wstrzymał się od głosu.
– Tutaj chodzili moi rodzice do szkoły, ja, moje dzieci skończyły – powiedziała radna Agnieszka Wiertek. Nie wyobrażam sobie zamknięcia tej szkoły. Poza tym nasza gmina jest duża, bo ma prawie 6,5 tysiąca mieszkańców i jedna szkoła, to jest jednak za mało – poinformowała. Inny z radnych dodał, że skoro wszyscy nauczyciele mają zostać przeniesieni do Skalbmierza, to koszty osobowe nie znikną z budżetu gminy, tylko zostaną przesunięte. Gdzie tu realna oszczędność – pytał.
Burmistrz Skalbmierza, Marek Juszczyk, argumentując decyzję o likwidacji szkoły wskazywał na nieubłaganą demografię. – W 2018 roku gmina miała 6,5 tysiąca mieszkańców, dziś ma niewiele ponad 6 tysięcy. W Topoli wydatki ogółem to ponad 4,5 mln zł, a liczba dzieci spadła ze 140 do 80 – wyliczał. W tym roku w całym obwodzie urodziło się tylko czworo dzieci. – dodał burmistrz wskazując, że proces wyludniania trwa od lat.
Dyrektor szkoły, Wioletta Żabicka, podkreśliła bardzo dobrą współpracę pomiędzy rodzicami, nauczycielami i uczniami. – Tu są silne więzi, które łączą społeczeństwo szkolne. Mamy małe klasy, średnia uczniów w klasie, to 9 osób. Wtedy dzieci są lepiej zaopiekowane, możemy prowadzić zindywidualizowane zajęcia, więc w małym zespole pracuje się dobrze. Z drugiej strony też jestem świadoma kosztów, jakie gmina ponosi na tę szkołę – dodała dyrektor.
– W chwili obecnej mamy połączone klasy na wychowaniu fizycznym, na plastyce, na muzyce, na zajęciach kreatywnych. Na początku wśród rodziców wywołało to pewne obawy, natomiast z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie przyniosło to jakichś szkód w efektach nauczania. Na połączeniu klas zaoszczędziliśmy 22 godziny tygodniowo, czyli 1,25 etatu. Trzech pracowników zostało przeniesionych – to kolejne trzy etaty oszczędności – wyliczała.

Kuratorium nie podjęło jeszcze decyzji. – Strona ekonomiczna gminy nas nie interesuje. Interesuje nas dobro ucznia i to, czy warunki w nowej szkole będą lepsze – zaznaczyła wicekurator Grażyna Dekiel.
Ważne dla nas jest to, czy rodzice zostali powiadomieni w odpowiedni sposób o zamiarze likwidacji szkoły. Bierzemy też pod uwagę, czy gmina zorganizowała dowóz uczniów do szkoły – zwróciła uwagę wicekurator.
– Dzisiaj właśnie w Skalbmierzu i w szkole w Topoli były nasze panie wizytatorki na tzw. wizji lokalnej. Wystąpiliśmy także do gminy o pewne dokumenty, które powinniśmy otrzymać, będziemy to wszystko analizować – dodała.
Ostateczna decyzja należy do rady gminy. Emocje w Topoli są ogromne, a mieszkańcy zapowiadają, że będą walczyć o swoją szkołę do końca.


















