Jeszcze w najlepsze trwa zima, a już w zacisznych miejscach można spotkać kwitnącą leszczynę. To krzew, wyróżniający się bardzo szybkim startem w wegetację. Z leszczynowych bazi przygotować można w domu, a także na ognisku, podczas wycieczki do lasu, podpłomyki.
Leszczyna rodząca orzechy laskowe kwitnie bardzo wcześnie, zazwyczaj od lutego do kwietnia, choć przy ciepłej zimie pylenie rozpoczyna nawet na przełomie stycznia i lutego. Jest jedną z pierwszych roślin wiatropylnych, a jej żółte, zwisające „kotki”, czyli kwiaty męskie, pylą najintensywniej w lutym i na początku marca.
Warto podczas spacerów trzymać rękę na pulsie, aby na czas zebrać kwiatostany leszczyny, z których przygotować można leszczynowe podpłomyki – danie oryginalne i pełne zdrowego białka.
Co potrzebne jest do zrobienia podpłomyków leszczynowych? Jak mówią leśnicy z Polskich Lasów, wystarczy bardzo niewiele, czyli to co mamy pod ręką. W pół godziny zrobimy danie, które zaskoczy domowników i gości.
Składniki: 10-15 dag dojrzałych kwiatostanów leszczynowych, 10-15 dag mąki (najlepiej razowej), ½ szklanki wody, sól.
Sposób przygotowania: Wybieramy dojrzałe kwiatostany leszczynowe z osypującym się pyłkiem; podana w składnikach waga wystarczy na kilka podpłomyków. Rozcieramy je w dłoniach, by osypujące się płatki i pyłek oddzielić od szypułek. Do rozdrobnionych kwiatostanów dodajemy mąkę, solimy do smaku. Po dodaniu wody zagniatamy ciasto, powinno być twarde, czyli „tępe”. Dzielimy je na małe porcje, wałkujemy.
Na mocno rozgrzaną blachę kuchni układamy cienko rozwałkowane placki i opiekamy z obu stron. Blachę można zastąpić patelnią, ale jej powierzchnia musi być nieco natłuszczona. Podpłomyki należy jeść, póki są gorące, najlepiej prosto z blachy.
Podstawową wersję podpłomyków leszczynowych można wzbogacić drobno siekanymi orzechami, czosnkiem czy rodzynkami, zależnie od upodobań.
W warunkach terenowych podpłomyki można upiec nad ogniskiem, owijając surowy placek wokół pozbawionego kory leszczynowego kołka.














