Jazda samochodem czy jazda na łyżwach po skutej lodem tafli zalewu to tylko niektóre z nieodpowiedzialnych zachowań, które mogą skończyć się tragedią. Ratownicy apelują o rozsądek i przypominają, że lód jest zdradliwy.
Piotr Molasy, prezes Świętokrzyskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego przypomina, że zamarznięte zbiorniki nie są miejscem do zabawy, ponieważ chwila nieuwagi może prowadzić do tragedii.
– Wchodzenie na lód jest nierozsądne. Człowiek po około minucie zaczyna tracić percepcję w palcach. Woda odbiera ciepło 20-30 razy szybciej niż powietrze. Wystarczy pooglądać filmiki wstawiane do internetu, gdzie ludzie wjeżdżają autami i one toną. Jeśli tonie samochód bez pasażerów w środku, możemy się z tego pośmiać. Jednak czasem przez nieostrożność dochodzi do wypadku – wyjaśnia.
Decydując się na wejście na taflę lodu, kluczowe jest odpowiednie przygotowanie. Jak podkreśla Piotr Molasy, w sytuacji zagrożenia należy jak najszybciej powiadomić służby ratunkowe.
– Jeśli mamy kolce lodowe, kamizelkę asekuracyjną oraz odpowiednią wiedzę, jak wydostać się z przerębla to możemy wchodzić. Warto jest mieć również na brzegu jakieś zapasowe ubrania i pomieszczenie, w którym możemy się przebrać. W przypadku załamania lodu, zawołajmy kogokolwiek, aby wezwał służby, a kiedy mamy siłę wygrzebać się to zachowajmy płaską pozycję – mówi.
Prezes ŚWOPR dodaje, że bezpieczna grubość pokrywy lodowej powinna wynosić 7-10 cm czystego lodu, jednak nawet wtedy trzeba zachować szczególną ostrożność, ponieważ kilka metrów dalej lód może być znacznie cieńszy.
– Taka warstwa może utrzymać dorosłego człowieka, ale należy uważać na miejsca, w których wycinane są przeręble dla morsów. Często nie są oznaczone i możemy do nich wpaść – ostrzega.
Piotr Molasy zauważa, że świadomość odpowiedzialnego przygotowania do wejścia na lód rośnie, szczególnie u wędkarzy.
– Coraz częściej korzystają z kombinezonów, które w razie czego unoszą ich na powierzchni wody. Zachowują też większe odległości między sobą, aby w razie załamania się tafli druga osoba mogła pomóc – dodaje.
Mimo licznych apeli, każdego roku dochodzi do kilkunastu wypadków. Widząc osobę, pod którą załamał się lód, należy niezwłocznie zadzwonić na numer alarmowy 112.
autor: Oliwia Woźniak














