Wspólnym wejściem na Łysicę uczcili 46. rocznicę pierwszego zimowego zdobycia Mount Everestu członkowie i sympatycy świętokrzyskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajobrazowego.
Jak przypomina Jacek Śniadecki, prezes PTTK w Kielcach, zimowe zdobycie najwyższego szczytu Ziemi przez Krzysztofa Wielickiego i Leszka Cichego w lutym 1980 roku było jednym z najważniejszych wydarzeń w historii światowego himalaizmu.
– Już wiele lat temu postanowiliśmy świętować to wydarzenie w taki sposób, żeby wyjść z domu i wejść na nasz największy, świętokrzyski Mount Everest, czyli na Łysicę. Z roku na rok coraz więcej ludzi z nami idzie. Dzisiaj jest ponad 200 osób – informuje Jacek Śniadecki.
Mimo że Łysica jest niższa od Mount Everestu o ponad 8 tys. metrów, to wcale nie oznacza, że wejście na jej szczyt zimą jest lekkim spacerkiem. Sylwia Skuza tłumaczy, że obowiązujące warunki wymagają odpowiedniego wyposażenia.
– Na pewno trzeba się przygotować na to, że jest ślisko. Raczki są więc obowiązkowe. Dlatego moje dzieci dzisiaj nie mogły przyjść, bo popsuły sobie raczki. Wejście jest wymagające – mówi Sylwia Skuza.

W wydarzeniu wzięli udział także mieszkańcy sąsiednich regionów. Dla Krystiana Gaika z Warszawy udział w akcji był okazją do odwiedzenia rodzinnych stron.
– Moja rodzina pochodzi z Nowej Słupi. Uwielbiam Góry Świętokrzyskie, spędzać tutaj czas, więc przyjechałem – mówi Krystian Gaik.
Kamil Zapała z Sulejowa, zdobywając dziś Łysicę, wszedł tym samym na ostatni, 28. szczyt i został kolejnym zdobywcą Zimowej Korony Gór Świętokrzyskich.
– Były etapy, gdzie było ślisko. Dodatkowo w jednym dniu mieliśmy 21 stopni mrozu. Mimo wszystko, było to fajne wyzwanie. Atmosfera dopisywała. Polecam wszystkim – przekonuje Kamil Zapała.
Niedzielne (22.02.) zimowe wejście na Łysicę było również okazją do upamiętnienia innej, ważnej rocznicy. Przed stu laty oznakowany został pierwszy szlak w Górach Świętokrzyskich, prowadzący pierwotnie od Kielc do Nowej Słupi.



























