Polityką carycy Katarzyny nazywają członkowie Prawa i Sprawiedliwości rządową ustawę o aktywnym rolniku. Podczas konferencji prasowej w Starachowicach, we wtorek (24 lutego) wyrazili poparcie dla prezydenckiego weta w tej sprawie. Wyjaśniając swoje stanowisko poseł Krzysztof Lipiec mówił o tym, że przedłożona przez Ministerstwo Rolnictwa ustawa godziła w konstytucyjną zasadę oparcia polskiego rolnictwa na rodzinnych gospodarstwach.
– W Polsce jest około 600 tysięcy gospodarstw rolnych klasyfikowanych jako małe gospodarstwa. Zgodnie z zaproponowaną ustawą wszyscy ci rolnicy byliby wykluczeni z dopłat w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. Aby wykazać swoją aktywność rolniczą gospodarstwa musiałyby przedstawiać faktury za prowadzoną działalność. My przypominamy, że rolnicy w ramach ustawy o Rolniczym Handlu Detalicznym i do 100 tysięcy złotych nie muszą wykazywać faktury za działalność rolniczą. Wobec tego prezydenckie weto wobec ustawy o aktywnym rolniku jest ochroną małych gospodarstw.
W powiecie starachowickim jest około 65 proc. rolników, którzy korzystają z dopłat ryczałtowych w ramach małych gospodarstw, dodał Jan Zawisza z Solidarności Rolników Indywidualnych.
– Większość rolników podejmuje inną pracę zawodową, bo gospodarstwa są zbyt małe, aby się z nich utrzymać. Minister Krajewski przyjął zasadę, że wsparcie ma trafiać tylko do tych rolników, którzy z rolnictwa się utrzymują. Naszym zdaniem to zamach na małe gospodarstwa. Dojdzie do dzielenia rolników, bo jedni dostaną dopłaty, a inni nie.
Jan Zawisza zwrócił też uwagę na tzw. rolników z Marszałkowskiej, czyli ludzi, którzy mają duże połacie ziemi kupione po upadających PGR-ach, głównie w Bieszczadach czy na Mazurach.
– Oni mają tam po kilkaset hektarów, głównie łąk, które dzierżawią hodowcom bydła czy owiec, sami nie prowadzą tam działalności, za to pobierają dopłaty. To im będzie służyła ta ustawa, bo wystarczy, że spełnią jeden ekoschemat lub piszą programy środowiskowe, a już mogą korzystać z dopłat.
Z kolei Damian Niedziela z Izby Rolniczej zwrócił uwagę na niekorzystne rozwiązania dotyczące formalności związanych z dzierżawą ziemi.
– Ja sam większość uprawianych gruntów dzierżawię, umowy podpisuję z właścicielami na krótki czas dwóch-trzech lat, a tu mamy mieć umowy na dziesięć lat.
Mało kto chce na tak długi okres dzierżawić swoją ziemię. Dodatkowo umowy mają być podpisywane w urzędach gminy albo w obecności notariusza, to także problem, bo często są to osoby starsze, chore, czasem właściciele przebywają za granicą. W takich przypadkach wydzierżawienie małych gruntów będzie w praktyce niemożliwe.
Poseł Krzysztof Lipiec dodał, że zawetowanie ustawy o aktywnym rolniku to także ochrona konsumentów, bo wyklucza dostawców zdrowej, lokalnej żywności na targowiskach.














