Koniec wojny w Ukrainie jest coraz bliżej, a kolejny rok powinien przynieść rzeczywiste negocjacje pokojowe ukierunkowane choćby na zawieszenie broni – ocenia dr Aleksandra Kusztal, politolog Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę rozpoczęła się 24 lutego 2022 roku.
Wszystkie strony konfliktu mają świadomość, że wojna musi zmierzać ku końcowi, ale zdaniem ekspertki nie rozstrzygnie się to jednoznacznie na froncie.
– Jeżeli popatrzymy na ostatni rok działań wojennych, to widać wyraźnie, zwłaszcza jeśli chodzi o działania lądowe, że ten konflikt utknął w miejscu. Armia rosyjska, jeśli posuwa się do przodu, to jest to kilkadziesiąt lub kilkanaście metrów dziennie, więc widać zamrożenie na froncie. Druga rzecz, która wynika z ostatniego roku wojny, to spostrzeżenie, że jeśli coś może mieć istotny wpływ na wynik samych działań militarnych, to te podejmowane w powietrzu, a więc pytania są o to, kto będzie dysponował lepszą armią dronową i kto tę przewagę w powietrzu zdobędzie – zauważa.
Politolog ocenia, że zaproponowanie planu pokojowego w minionym roku było najważniejszym i najbardziej przełomowym wydarzeniem, co może mieć przełożenie na kolejny rok wojny. Dalsze postępy w rozmowach zależą w dużej mierze od Stanów Zjednoczonych.
– Problem polega na tym, że Donald Trump jest osobą uzależnioną od sukcesu i jeżeli nie widzi w jakimś programie działania szansy na natychmiastowy, spektakularny sukces, to ten plan porzuca i mam wrażenie, że trochę tak stało się z planem pokojowym dla Ukrainy. Porozumienie było już w zarysie przygotowane i nagle spadło z agendy, pojawiły się natomiast inne spektakularne wydarzenia – sytuacja w Iranie, Wenezueli czy w Meksyku. Przekleństwem konfliktu w Ukrainie jest to, że wszyscy w jakimś stopniu się do niego przyzwyczailiśmy. Pozostaje on zamrożony, „pełzający” – zaznacza.

Ekspertka dodaje jednak, że ze względów biznesowych, starania o pokój w Ukrainie powrócą i w ciągu najbliższego roku rozmowy między stronami będą rzeczywiste, a więc mniej rozgrywane przez pośredników, a bardziej skoncentrowane choćby na ustaleniach zawieszenia broni.
– Są też pewne obawy związane z symulacją rozmów pokojowych ze strony Rosji. Czas wstrzymania działań zbrojnych może ona wykorzystać na wzmocnienie swoich sił, złapanie oddechu i przegrupowanie – zaznacza.
Zauważa jednak, że mimo dużej akceptacji społeczeństwa rosyjskiego dla wojny w Ukrainie, nastroje się zmieniają – na froncie zginęło ponad 1,2 mln Rosjan, a społeczeństwo silniej odczuwa skutki gospodarczego wykluczania Rosji.
Ekspertka odniosła się także do wystąpienia prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Parlamencie Europejskim, podczas którego podkreślił on konieczność wyznaczenia daty akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej. W jej ocenie taka data mogłaby ze strony przywódców UE paść, ale nie będzie ona ani bliska, ani satysfakcjonująca dla Ukrainy. Jak mówi politolog, UE nie może przyjąć do swojego grona państwa kompletnie do tego nieprzygotowanego pod wieloma względami, borykającego się z problemami korupcyjnymi i pozostającego w stanie wojny.

















