Kilku wysokich rangą dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oraz polityków zginęło w sobotnich (28 lutego) atakach Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran – poinformowała w sobotę agencja Reutera, powołując się na źródło zbliżone do władz w Teheranie.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Iraku podkreśliło, że nowe ataki nastąpiły w momencie, gdy Iran i USA były w trakcie negocjacji, i zapowiedziało w odwecie ataki na wszystkie bazy USA na Bliskim Wschodzie.
Wkrótce potem irańska agencja Fars powiadomiła, że Iran atakuje kilka baz USA w Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze i Bahrajnie.
„Siły zbrojne Republiki Islamskiej ostro odpowiedzą agresorom (…) Tak jak byliśmy gotowi negocjować, tak samo teraz jesteśmy gotowi bardziej niż kiedykolwiek bronić narodu irańskiego” – podało irańskie MSZ.
Resort powiadomił, że USA i Izrael zaatakowały szereg celów wojskowych i obronnych, jak również obiekty cywilnej infrastruktury w kilku miastach.
Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu zaapelowała do obywateli, by zachowali spokój i jeśli to możliwe, wyjechali z atakowanych miast w inne miejsca.
Rada zapewniła też, że nie ma powodu, by martwić się o zaopatrzenie w podstawowe artykuły, i podkreśliła, że należy unikać tłoczenia się w centrach handlowych, gdyż może to być niebezpieczne.
Według Rady banki będą nadal działać, a szkoły i uniwersytety zostaną zamknięte do odwołania.














