Projektantka tkanin drukowanych wnętrzarskich, malarka i rysownik Alicja Wyszogrodzka, obecnie już prawie 98-letnia konecczanka, była gościem audycji „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.
Artystka we wspomnieniach wróciła do czasu jej zawodowego życia, kiedy fascynowały ją przede wszystkim duże formy projektowe. Tworzyła wzory na zasłony, firany, dywany, gobeliny, ale też na zwykłe ściereczki, chusteczki i chusty, czy dziecięce ubranka.

Alicja Wyszogrodzka pochodzi z inteligenckiej rodziny. Mama warszawianka, ojciec działacz PTTK w Końskich. Jak przyznała, nigdy jej niczego w domu nie brakowało. Dlatego wspólnie z koleżanką, raz w roku, organizowała loterię dla dzieci z uboższych rodzin. Szkołę podstawową i średnią skończyła na tajnych kompletach. Chciała studiować architekturę na politechnice, ale skutecznie odradził jej to ojciec. Skończyła zatem Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych imienia Strzemińskiego w Łodzi. Od razu zaczęła pracować w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego, a potem w Centralnym Biurze Wzornictwa. Na pytanie dlaczego zmieniła pracę odpowiedziała, że nie lubiła opisywać i tłumaczyć na papierze swoich pomysłów.
Alicja Wyszogrodzka zawsze przyznawała się, że pochodzi z małego miasteczka. Od momentu, kiedy politycy zaczęli wykorzystywać Końskie do kampanii, przestała jednak lubić przyjeżdżać do rodzinnego domu. Z sarkazmem powiedziała, że może stworzy grafikę, na której będzie peron, stół i prezydent RP.

Przypominając swoje prace zdradziła, że nie potrafiła długo zastanawiać się nad koncepcją jednego projektu. – U mnie było tak: na 10 rysunków, 9 trafiało do kosza. Robiłam szybko, aby móc zastanawiać się nad kolejnymi projektami – powiedziała Alicja Wyszogrodzka, która od skończenia studiów mieszka w Warszawie.
Artystka opowiedziała w audycji „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”, że często wyjeżdżała na Zachód, aby brać udział w międzynarodowych targach tkanin, mody, czy wyposażenia wnętrz. Z Frankfurtu, czy z Paryża przywoziła próbki tkanin, wzorów, które potem wykorzystywały polskie fabryki. Zwiedzała wtedy także galerie obrazów, bywała na pokazach mody. – Nigdy nie myślałam o pozostaniu na stałe za granicą – dodała.

Alicja Wyszogrodzka mimo swego wieku nadal jest czynna zawodowo. W jednym z warszawskich ośrodków kultury, w każdy poniedziałek, prowadzi dla seniorów zajęcia z rysunku i malarstwa. Dzisiaj jest babcia i prababcią. Nadal utrzymuje kontakt z rodziną pierwszego męża, rodziną Gutkowskich. Wszystkie medale, ordery ma pochowane w pudełkach, bo jak powiedziała, do niczego nie są jej potrzebne.
Alicja Wyszogrodzka radzi każdemu: trzeba być radosnym, cieszyć się z życia i lubić ludzi. Co dzisiaj staje się trudne do zrealizowania. – I dużo trzeba się ruszać! – dodaje.





















