Po likwidacji CBA żadna sprawa nie zginie, żadna nie przepadnie – zapewniał posłów w debacie nad ustawą likwidującą Biuro minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. PiS zgłosił wniosek o odrzucenie projektu, pozostałe kluby – oprócz Konfederacji – są za uchwaleniem zmian.
KO, PSL-TD, Lewica, Centrum i Polska2050 opowiedziały się w debacie za rządowym projektem, zgodnie z którym CBA przestanie istnieć 1 października br. Kompetencje CBA mają przejąć policja, ABW i KAS, a ochroną antykorupcyjną będą zajmować się policja, ABW i SKW. Projekt zmienia ok. 150 ustaw, w których są odniesienia do CBA.
Zdaniem PiS projekt likwidacji CBA to „zemsta za działania funkcjonariuszy CBA” wobec polityków obecnego rządu. – Przypomnieć należy tutaj sprawy Nowaka, Gawłowskiego, Giertycha, Grodzkiego czy Karpińskiego – mówił. Według klubu obecny rząd, likwidując CBA, realizuje swoje marzenia nie patrząc na interes państwa i obywateli, a projekt jest bublem, jest niespójny i zamiast koordynacji działań antykorupcyjnych rozmywa odpowiedzialność.
Konfederacja jest zdania, że będzie weto prezydenta, a jeśli CBA trzeba zlikwidować, można było np. jako całość przenieść je do policji.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, podsumowując środową debatę powiedział, że rząd nie może sobie pozwolić na to, aby przy okazji tej zmiany cokolwiek zostało pominięte czy zaniechane. Zapewnił, że po likwidacji CBA żadna sprawa nie zginie, żadna sprawa nie przepadnie.
W ocenie Siemoniaka obecnie „nie ma świętych krów”, ani „sytuacji, jakie były w CBA za rządów PiS-u, że gdy uczciwi funkcjonariusze na dole znajdowali ślady podejrzeń korupcji wobec działaczy PiS-u, ich szefowie blokowali te sprawy, zamiatali je pod dywan”. Zwrócił uwagę, że w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy na czele CBA na samym początku postawiono polityków. – To był grzech pierworodny. Nie byli to funkcjonariusze policji, nie były to osoby związane ze służbami specjalnymi, w żadnej mierze nie były to osoby apolityczne – ocenił.
Siemoniak podkreślił, że projekt dotyczący likwidacji CBA jest „projektem dobrym, dojrzałym” i zwrócił się o jego poparcie.
Posłowie koalicji przypominali, że szczególnie poważne wątpliwości wzbudziły przede wszystkim sprawa wykorzystania przez CBA systemu Pegasus, m.in. inwigilowania Krzysztofa Brejzy i jego rodziny, ale też afera gruntowa z 2007 r., czy sprawę rzekomego zakupu nieruchomości w Kazimierzu Dolnym przez b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
KO podkreślała w debacie, że ustawa jest potrzebna, a walka z korupcją musi być prowadzona w sposób profesjonalny, skuteczny, a przede wszystkim zgodny z konstytucyjnymi standardami ochrony praw i wolności obywatelskich. W ocenie klubu CBA zamiast stać się symbolem profesjonalnej i apolitycznej walki z korupcją, przez lata było przedmiotem poważnych sporów i kontrowersji.
PSL-TD przekonywało, że likwidacja CBA nie osłabi państwa w walce z nadużyciami, ponieważ nowy projekt zakłada utworzenie Centralnego Biura Zwalczania Korupcji w ramach policji, część zadań trafi do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Krajowej Administracji Skarbowej. Według Stronnictwa likwidację uzasadniają wskazywane naruszenia praworządności, swobód obywatelskich, zasad neutralności politycznej, a także kontrowersyjne metody operacyjne.
Lewica podkreślała, że CBA miała być symbolem walki z korupcją, a przez lata stała się symbolem sporów o nadużywanie służb specjalnych do celów politycznych. Zdaniem ugrupowania Polska potrzebuje skutecznej walki z korupcją, ale nie może to być walka prowadzona kosztem zasad państwa, prawa i zaufania obywateli.
Również Centrum, popierając projekt przypomniało, że CBA miało stać na straży uczciwości życia publicznego, a w praktyce okazało się, że miało wady fabryczne, np. wyjątkową podatność na wpływy polityczne, czego symbolem tego były sprawy związane z Mariuszem Kamińskim i Maciejem Wąsikiem.
Polska 2050 popiera nowe zasady zapisane w projekcie niezależnie od tego, że pewnie prezydent zawetuje je, bo zmiany w polskim systemie zwalczania korupcji prowadzą do tego, że system ma być lepszy.
Projekt ustawy o koordynacji działań antykorupcyjnych oraz o likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego zawiera blisko 200 artykułów. Oprócz likwidacji projekt wyznacza też zasady ochrony antykorupcyjnej, którą można obejmować „przedsięwzięcia cechujące się zwiększonym ryzykiem wystąpienia korupcji lub działań godzących w interesy ekonomiczne państwa”.
Za jej koordynację odpowiadać ma premier – poprzez ministra koordynatora służb specjalnych – a odpowiedzialnymi bezpośrednio za realizację zadań czyni służby ochrony antykorupcyjnej: policję, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.
Ich opieką mają być objęte działania dotyczące opracowania lub uzgodnienia projektów aktów normatywnych lub procedur regulujących wydatkowanie środków publicznych albo dotyczących zmian w strukturze właścicielskiej. Służby ochrony antykorupcyjnej mają też pilnować procedur udzielania zezwoleń i koncesji oraz zamówień publicznych organów administracji rządowej, jednostek podległych im i nadzorowanych oraz państwowych osób prawnych.
Nadzór ma objąć też podmioty zewnętrzne realizujące przedsięwzięcia rządowe. Wykaz takich przedsięwzięć objętych osłoną antykorupcyjną prowadzony przez premiera oraz informacje o objęciu taką osłoną nie stanowią informacji publicznej – zakłada projekt.
Partie tworzące rząd zapisały likwidację CBA w umowie koalicyjnej.
Głosowania zaplanowano jeszcze podczas tego posiedzenia. Jeśli projekt nie zostanie odrzucony, trafi do Senatu.








