– Czy jesteś za odwołaniem Rady Gminy Górno przed upływem kadencji? – Takie pytanie w ostatnim czasie mogą usłyszeć mieszkańcy podkieleckiego samorządu. Od kilku dni trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum, którego celem jest odwołanie radnych z pełnionych funkcji. To już druga próba dokonania przewrotu w Górnie w tej kadencji.
Wniosek w sprawie przeprowadzenia referendum gminnego trafił do Państwowej Komisji Wyborczej 2 marca. Adam Michcik, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Kielcach informuje, że inicjatorzy mają 60 dni na zbiórkę podpisów popierających pomysł zwołania referendum.
– W tym samym terminie inicjator przekazuje komisarzowi wyborczemu wniosek mieszkańców wraz z załączonymi kartami z podpisami poparcia. Po otrzymaniu takiego wniosku komisarz ma 30 dni na podjęcie decyzji o przeprowadzeniu referendum lub też odrzuceniu inicjatywy referendalnej – tłumaczy.
Autorami wniosku w sprawie przeprowadzenia referendum jest grupa ośmiu osób, które uważają, że rada gminy powinna zostać odwołana m.in. z uwagi na drastyczne podwyżki opłat za śmieci, samowolne zmiany nazw ulic bez konsultacji z mieszkańcami, nieracjonalne gospodarowanie majątkiem gminy, a także arogancką postawę, czy też manipulowanie faktami.
Podęliśmy próbę kontaktu z jedną z inicjatorek referendum. Ta jednak nie tylko nie odebrała telefonu, ale w wiadomości tekstowej odpisała: „Proszę NIE dzwonić, bo Pana zablokuję”.
Co o całej sytuacji sądzi Przemysław Łysak? Wójt Górna stwierdza, że nie chce komentować sprawy. W jego opinii inicjatywa referendalna ma charakter oddolny i to właśnie do mieszkańców należy ocena sytuacji i podjęcie decyzji o przyszłości rady gminy.
Tymczasem o wiele więcej do powiedzenia ma Grzegorz Skiba. Przewodniczący rady gminy uważa, że za inicjatywą referendalną stoją ludzie związani z wójtem Górna. W jego opinii jest to kontynuacja zapoczątkowanych rok temu działań zmierzających do podważenia wyniku wyborów samorządowych z 2024 roku.
– Mamy silny mandat, który uzyskaliśmy do tego, aby reprezentować mieszkańców gminy Górno. Dlatego nie obawiam się referendum. Liczę na to, że mieszkańcy sami wyciągną wnioski. Po prostu szkoda czasu i pieniędzy na te działania. Pamiętajmy, że przeprowadzenie referendum jest pokrywane z budżetu gminy – podkreśla.
– Zamiast zająć się inwestycjami i działaniami na rzecz mieszkańców robi się taki trochę bałagan informacyjny zrzucając wszystko na radę gminy. Jednak, w świetle przepisów ustawy o samorządzie gminnym, to my kontrolujemy i rozliczamy wójta za jego pracę. Tymczasem tu jest odwrotnie – ocenia radny.
Zdaniem Grzegorza Skiby, o ile zwołanie referendum jest jak najbardziej możliwe, to już jego powodzenie nie jest przesądzone.
– Pamiętajmy, że bez określonej liczby mieszkańców to referendum nie będzie ważne. Uważam, że nie działamy na szkodę gminy poprzez nasze wnioski, wprowadzane do budżetu inwestycje czy zaangażowanie. Ta sytuacja świadczy o tym, że wójt sobie nie radzi i cały czas próbuje nas zdyskredytować, a elementem tej rozgrywki jest właśnie referendum – stwierdza radny.
Przypomnijmy, pierwsze referendum w sprawie odwołania rady gminy w Górnie zakończyło się niepowodzeniem z uwagi na zbyt niską frekwencję, która wyniosła zaledwie 29,57 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców. Tymczasem aby wynik referendum był wiążący liczba głosujących musi być nie mniejsza niż 3/5 wyborców gminy Górno, którzy uczestniczyli w ostatnich wyborach samorządowych.
W tym przypadku po zakończonym referendum w kwietniu 2025 roku Państwowa Komisja Wyborcza wyliczyła, że powinno to być 4148 osób. Do tej liczby zabrakło jednak 759 ważnych głosów. Do urn poszło wtedy 3 442 uprawnionych osób, ale głosów ważnych oddano 3389.














