Czy w Kielcach, podobnie jak w Zabrzu i Krakowie, odbędzie się referendum ws. odwołania prezydenta miasta? Coraz głośniej zaczynają mówić o tym przedstawiciele środowisk sympatyzujących z opozycją wobec Agaty Wojdy.
O tym, że w Kielcach mogły rozpocząć się przygotowania do referendum informowaliśmy w listopadzie. Wówczas ich elementem miały być telefoniczne badania opinii publicznej na temat działalności władz Kielc.
Kwestia rozmów na ten temat urzeczywistniła się podczas czwartkowej (12 marca) sesji rady miasta, za pośrednictwem reprezentującej komitet społeczny Przyszłość Placu Wolności, Anny Wilk. Pretekstem była sytuacja wokół budowy parkingu podziemnego. Mieszkanka zarzuciła prezydent Kielc niekompetencję i wprowadzanie w błąd opinii publicznej.
– Chciałabym zobaczyć, co się stanie, jak takie zbieranie podpisów się rozpocznie. Chciałabym zobaczyć, że pani prezydent jest w stanie jednak mobilizować swoje służby, mobilizować swoich pracowników, sama siebie mobilizować do tego, żeby nabierać kompetencji – tłumaczy Anna Wilk.
Przewodniczący klubu Prawo i Sprawiedliwość, Marcin Stępniewski przekonuje, że jego ugrupowanie nie jest inicjatorem debaty na temat referendum. Zapewnia jednak, że jeśli zawiąże się oficjalny komitet w tej sprawie, PiS będzie go wspierać.
– Oceny pani prezydent Agaty Wojdy wśród mieszkańców są, jak widać, coraz gorsze. To nie my mówimy o referendum. Absolutnie nie dziwią mnie głosy ze strony mieszkańców o konieczności jego przeprowadzenia twierdzi Marcin Stępniewski.
Postawę opozycji krytykuje radny Michał Piasecki. Przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej uważa, że wykorzystuje ona część mieszkańców do ataków na prezydent Agatę Wojdę, by uniknąć bezpośredniej odpowiedzialności za organizację referendum.
– Opozycja, poza merytoryczną dyskusją, prowadzi też ataki polityczne. Ściągane są też osoby, które mają te polityczne ataki, poza radnymi robić i z ich słów, a nie słów radnych padają te słowa o referendum. Radni opozycji widocznie nie mają jeszcze decyzji w tej sprawie. Być może badają temat, ale nie mają też odwagi samemu o tym mówić – przekonuje Michał Piasecki.
Prezydent Kielc do sprawy odnosi się spokojnie. Agata Wojda tłumaczy, że nie włącza się w walkę polityczną, ale chce skupić się na pracy na rzecz Kielc.
– Myślę, że w paru głowach politycznych taki plan funkcjonuje. Widzieliśmy tego obrazy i zapowiedzi wiele miesięcy temu. – mówi Agata Wojda.
Aby zorganizować referendum ws. odwołania prezydenta miasta, inicjatorzy muszą zebrać podpisy od co najmniej 10% mieszkańców uprawnionych do głosowania. Szacunkowo dla Kielc ta liczba musiałaby być wyższa niż ok. 14,6 tys. osób.














