Po wybuchu konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie rząd analizuje sytuację na rynkach paliw, jeśli ich wysokie ceny będą się utrzymywać, podatki paliwowe mogą zostać obniżone, ale w perspektywie miesięcy a nie dni – wynika z czwartkowej wypowiedzi ministra finansów Andrzeja Domańskiego.
Minister finansów i gospodarki pytany w TVN24, czy podejmie decyzję o obniżeniu podatków na paliwa, by obniżyć ich ceny, które poszły w górę po wybuchu konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie, w tym zablokowaniu Cieśniny Ormuz, stwierdził, że taka interwencja podatkowa zostanie podjęta, jeśli „będzie niezbędna”.
– W tej chwili analizujemy sytuację i wzrost cen paliw oczywiście jest zauważalny. Z naszych analiz wynika, że zwyżka cen ropy, która spowodowała wyższe ceny paliw, będzie miała bardzo mocno ograniczone przełożenie na inflację – ocenił.
Z wypowiedzi Domańskiego wynika, że gdyby ceny paliw miały się utrzymywać przez dłuższy okres, ze względu na sytuację geopolityczną, to podatki będą mogły zostać obniżone, ale raczej w perspektywie miesięcy niż dni.
28 lutego br. Izrael i USA rozpoczęły naloty na cele w Iranie. W odwecie Iran zamknął cieśninę Ormuz – szlak, którym w warunkach pokoju przepływa rocznie około 20 proc. zużywanej na świecie ropy. Blokada cieśniny przyczyniła się do wzrostu ropy na światowych rynkach. Poszły za tym znaczące wzrosty cen paliwa na stacjach benzynowych, w tym w Polsce. W reakcji Międzynarodowa Agencja Energetyczna zarekomendowała uwolnienie rekordowej liczby 400 mln baryłek ropy z rezerw państw członkowskich.
W czwartek po godz. 9 baryłka ropy Brent kosztowała ponad 113 dol. wobec 101 dol. w środę rano.












