To prawdziwa rzadkość. „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego powstaje w teatrze lalkowym. Pracuje nad nim zespół Teatru Lalki i Aktora „Kubuś” w Kielcach.
Jak podkreśla Piotr Bogusław Jędrzejczak, dyrektor „Kubusia”, będzie to czwarta lalkowa inscenizacja tego dramatu. Propozycję takiego pokazania klasyki złożył reżyser, Krzysztof Szuster.
– Przyjąłem ją, ponieważ jest bardzo ciekawa. Wydaje mi się, że ta koncepcja, którą zaproponował, czyli łączenie żywego planu z planem internetowym – mówię tutaj o części „zjawowej”, kiedy te wszystkie widma się pojawiają – jest bardzo interesująca. Poza tym Krzysztof jest przede wszystkim reżyserem radiowym, więc będzie też element studia radiowego, który zostanie włączony do tego przedstawienia. Grają nasi aktorzy, ale też aktorzy goście, którzy pojawiają się w częściach pokazywanych z Internetu przez Gospodarza – tłumaczy.
Widma z Internetu
Internet w dziele sprzed ponad 120 lat pojawia się nieprzypadkowo. Jak mówi dyrektor, to jest coś, co dziś kształtuje naszą wyobraźnię.
– U Wyspiańskiego były to kulturowe nawiązania, wynikające z klimatu wesela, tej zabawy, roztańczenia, alkoholu, a Krzysztof zaproponował, by przychodziło to z Internetu. Tekst jest niebywale aktualny. Uważam, że to jest najlepiej napisany dramat Wyspiańskiego – podkreśla.
Aktorzy rozpoczęli już próby. Mateusz Drozdowski, który będzie się wcielał w Poetę, jest także asystentem reżysera. Wyjaśnia, że na razie prace są na wstępnym etapie.
– Zbieramy wszystkie sceny w całość, interpretujemy po kolei, szukamy sensów w każdym wersie, w każdej postaci. Mieliśmy na próbie gości z Krakowa. Byli to Krzysztof Górecki i Krzysztof Jędrysek, którzy grają Hetmana, Czepca i Księdza. Ich kunszt aktorski pomagał nam też w szukaniu interpretacji w scenach z nimi. A jaki jest kolejny etap? Na pewno nagranie tego wszystkiego w studiu nagraniowym, czyli utrwalenie naszych głosów i obrazu. Natomiast taką trzecią, ostatnią już fazą, będzie praca na scenie, połączenie tych wszystkich elementów – opisuje.

Niezwykły zbieg okoliczności
Panną Młodą będzie Zuzanna Wiatr. Aktorka przyznaje, że w pierwszej kolejności musi przede wszystkim zrozumieć swoją bohaterkę.
– Muszę dużo pracować nad tym, żeby pojąć jej tok myślenia. Jest to dla mnie trudne do wyobrażenia sobie, że w bardzo, bardzo młodym wieku trzeba byłoby wyjść za mąż. Natomiast szukam właśnie w niej takiej prostoty, którą mam wrażenie, że w sobie odnajduję i lubię. Myślę, że ta jej prostota i jakaś też taka prosta szlachetność prowadzą mnie do jej prawdy – wyjaśnia.
Za to Mateusz Wyżliński, który zagra Pana Młodego, znajduje z nim wiele wspólnych cech, a fascynacja kulturą ludową jest tylko jedną z nich. W takim stylu miał też niedawno swoje własne wesele.
– Prywatnie jest mi bardzo blisko do Pana Młodego i cieszę się, że udało mi się dostać tę rolę. Nawet tak się zabawnie złożyło, że Lucjan Rydel, który się kryje pod Panem Młodym, był dokładnie w tym samym wieku, co ja teraz, kiedy działo się to wesele w bronowickiej chacie, więc nie ma przypadków – śmieje się.

Kolejne zadanie
W rolę Jaśka i Dziennikarza wcieli się Zdzisław Reczyński, który przed 30 laty miał okazję grać w „Weselu” na scenie teatru dramatycznego. Podkreśla, że mimo upływu czasu, dramat Stanisława Wyspiańskiego nie traci na aktualności.
– To wynika przede wszystkim z naszej mentalności. Mimo upływu czasu, doświadczeń historycznych, ona właściwie się nie zmienia. Te wszystkie mity narodowe wciąż są bliskie wielu środowiskom. To jest dramat narodowy, bo można tam odnaleźć właśnie dokładnie te nasze cechy narodowe, nad którymi powinniśmy pracować i w miarę upływu czasu i wymagań współczesności, korygować te nasze postawy. A jak to wygląda, możemy się przekonać w naszej obecnej codzienności – zauważa.
Dramat rzadko gości na scenie „Kubusia”, ale jak mówi Michał Olszewski, który wcieli się w Gospodarza, dla aktorów to kolejne zadanie, które muszą zrealizować.
– Tego typu repertuar nie jest ani trudniejszy, ani łatwiejszy od tego, z którym mierzymy się na co dzień, bo zrobić dobrą sztukę, to jest zawsze trudne zadanie – podkreśla.
Ale Anna Iwasiuta, która zagra Rachelę przyznaje, że jest ciekawa efektu końcowego.
– Na razie myślę, że nikt z nas jeszcze nie wie, jaki będzie finał, no może oprócz reżysera, ponieważ jest to faktycznie nietypowa forma. Do tej pory nie mieliśmy styczności z taką realizacją – dodaje.

Roztańczone lalki
Kiedy aktorzy pracują nad tekstem, dwa piętra wyżej, w pracowni powstaje scenografia. Czuwa nad nią Katarzyna Paciorek, która będzie chciała przenieść na kielecką scenę Kraków i Bronowice.
– Scenografia jest umowna, ale zamysłem reżysera było, by ona funkcjonowała w połączeniu z nagraniem radiowym. Także jego pomysłem było przeniesienie na scenę szopki krakowskiej, wystawienniczej, która też ma ponad stuletnią tradycję. Pojawią się kontrasty: szopka krakowska charakteryzuje się blichtrem, blaskiem, jest dużo form, które nawiązują do architektury Krakowa i to chciałam zachować. To będzie element miasta. Ale jak to w „Weselu” był kontrast wieś – miasto. On też się pojawi u nas. Widać go np. w materiałach, które wykorzystuję. W „mieście” jest ten błysk, blichtr, sztuczne materiały, a w części „wiejskiej” sięgam po naturalne materiały, matowe: z lnu, juty – zdradza.
Co najważniejsze, pojawią się lalki.
– Lalki – kukiełki, ale ze względu na ich rozmiary, lepiej powiedzieć kukły. Zależało nam, żeby były wyraźne, więc aktora właściwie nie będzie widać. Są to kukły niewiele mniejsze od aktorów, które będą w ruchu, będą tańczyły. Wszystkie lalki będą cały czas na scenie – zaznacza.
Lalki będą w tradycyjnych strojach z epoki.
Premiera „Wesela” w Teatrze Lalki i Aktora „Kubuś” jest zaplanowana na 9 maja.

















