W nocy z soboty na niedzielę (28-29 marca) zmienimy czas z zimowego na letni. Wskazówki zegarków przesuniemy z godziny 2.00 na 3.00, a to oznacza, że będziemy spać o godzinę krócej.
Do Ireneusza Korczaka, który naprawia zegary od 45 lat, trafiają najczęściej zegarki mechaniczne.
– To zegarki prawdziwe, z duszą. Posiadają sprężynę, a w zegarkach kwarcowych jest silnik i nie ma balansu. To jest właśnie ta różnica. Stare zegarki mechaniczne dożywają do teraźniejszych czasów i niejednokrotnie są w lepszej kondycji niż te, które dziesięć lat temu były zrobione – tłumaczy.
Jak dodaje Ireneusz Korczak, zegarki zawsze się psuły, ale współcześnie jakość ich wykonania pozostawia dużo do życzenia. W miarę solidne są tylko egzemplarze wyprodukowane przez uznane marki, ale większość czasomierzy powstaje w Chinach z materiałów o bardzo niskiej jakości. Ekspert dodaje, że takich zegarków nie warto naprawiać.
– Do lat dwutysięcznych, zegarki mechaniczne, czy kwarcowe dało się jeszcze naprawić. Obecnie są stosowane jednorazowe mechanizmy, których używają nawet uznane firmy. Zegarmistrz może założyć wskazówki, baterie, ale nic więcej. Tam się już niczego nie naprawi, bo zegarka nie da się rozebrać. Trzeba wymienić cały mechanizm – tłumaczy.
Ireneusz Korczak naprawia też stare, zabytkowe, ścienne zegary. Przeważnie nie ma do nich części i trzeba je dorabiać.
Ekspert uważa, że obecnie jest moda na lokatę w drogie zegarki. Do zakładu Ireneusza Korczaka przychodzą Kielczanie z zegarkami kosztującymi niejednokrotnie sto lub dwieście tysięcy złotych. – Sam serwisuję niektóre z nich – mówi.
Jak dodaje, zawód zegarmistrza nie zaginie, chociaż młodzi ludzie nie garną się do tej profesji.
























