Pułkownika Janusza Sermanowicza, pseudonim „Dyzma” pożegnano w sobotę (28 marca) w Skarżysku-Kamiennej. Pogrzeb odbył się zgodnie z ceremoniałem wojskowym, z asystą wystawioną przez Centrum Szkolenia do Misji Zagranicznych w Kielcach.
Pułkownik Janusz Sermanowicz był żołnierzem Armii Krajowej, ostatnim żyjącym podkomendnym Antoniego Hedy „Szarego”.
Współpracownik zmarłego, Sławomir Ciuk, przewodniczący Światowego Związku Żołnierzy AK, wspominał go jako człowieka niezwykle skromnego.
– Na zdjęciach z uroczystości nigdy nie szukał pierwszego miejsca. Zawsze stał na końcu, skromnie przyjmując odznaczenia, ale jego obecność zawsze pozostawiała ślad – czy w spotkaniach z młodzieżą, czy z innymi kombatantami – mówił.
Teresa Piwnik, prezes Okręgu Świętokrzyskiego Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, podkreślała autorytet ostatniego tzw. leśnego żołnierza podkomendnego „Szarego”.
– Był bardzo dowcipny, życzliwy i do ostatnich chwil można było z nim rozmawiać o wszystkim. Ja zawsze patrzyłam na niego jak na leśnika-poetę – pisał wiersze, bardzo pilnował, abyśmy właściwie rozumieli jego przekaz. To było staroświeckie, ale budowało autorytet i ludzką sympatię.
W uroczystościach pogrzebowych odbywających się w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Skarżysku-Kamiennej uczestniczył 98-letni Waldemar Kruszyński, prezes warszawskiego obwodu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, kombatant i były żołnierz Armii Krajowej.
– Znaliśmy się od 2008 roku, wielokrotnie się spotykaliśmy, uczestniczyliśmy w uroczystościach w Warszawie i Skarżysku. Pan Janusz zawsze dbał o pamięć żołnierzy. Później staraliśmy się młodzieży szkolnej przekazywać naszą historię, pokazywać, że mieliśmy szczytne cele.
Doktor Robert Piwko, naczelnik Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach podkreślił, że pułkownik Sermanowicz i jego pokolenie walczyli nie tylko z niemieckim okupantem. W trudnych czasach Polski Ludowej dbali o to, by młodzi ludzie poznali prawdę.
– Uczyli i wychowywali. Obecność licznych osób na pogrzebie pokazała, jak wielki szacunek i wdzięczność wzbudzał zmarły – stwierdził naczelnik.
Jan Józef Kasprzyk – doradca prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, pożegnał w imieniu głowy państwa człowieka, „na którym kończy się historia oddziału Antoniego Hedy ‘Szarego’”. Jak podkreślił: „Kończy się piękna legenda partyzancka ludzi, którzy potrafili poświęcić wszystko w imię dobra, jakim jest niepodległa Polska”.
– Pan prezydent z ogromnym smutkiem przyjął wiadomość o śmierci pułkownika, ale w liście wyraził również zapewnienie, że będziemy robić wszystko, aby wartości, które były udziałem pokolenia żołnierzy Antoniego Hedy ‘Szarego’, były obecne w życiu współczesnej Rzeczypospolitej”.
Urna z prochami została złożona do grobu rodzinnego na cmentarzu w Skarżysku Zachodnim. Pułkownik Janusz Sermanowicz miał 100 lat. Zmarł 22 marca tego roku.






















