Przygotowania, zakupy, porządki i godziny spędzone w kuchni potrafią skutecznie odebrać radość ze świętowania. Dr Danuta Kossak, psycholog przyznaje, że człowiek ma tendencje do nakładania na siebie, zbyt dużej liczby obowiązków.
– Zawsze wyznaczamy sobie więcej zadań, niż jesteśmy w stanie wykonać. W efekcie zaczynamy święta zmęczeni i sfrustrowani, bo część rzeczy została niezrobiona. Szczególnie dotyczy to kobiet, które najczęściej biorą na siebie większość przygotowań – wskazuje.
Psycholog podkreśla, że często zapominamy o istocie święta, skupiając się wyłącznie na przygotowaniach. Zwraca uwagę, że ten czas powinien służyć wyciszeniu i czerpaniu radości z nadchodzących świąt wielkanocnych.
W mediach i społeczeństwie utrwala się presja idealnych przygotowań – od mycia okien po perfekcyjne potrawy. Popularne są nawet memy na ten temat. Jak wskazuje Danuta Kossak, nie ma to większego znaczenia.
– Nie wszystko musi być doskonale. Goście nie przychodzą, aby kontrolować czystość mieszkania. Nie są „sanepidem”. Chcą się spotkać, porozmawiać i wspólnie spędzić czas – mówi.
Wiele osób ma tendencje do przygotowania wszystkich potraw samodzielnie, co często prowadzi do niepotrzebnych napięć i kłótni. Psycholog radzi, aby dzielić obowiązkami z innymi domownikami, zamiast brać wszystko na siebie.
– Pamiętam, że w moim domu, dzieci były odpowiedzialne za pisanki i porządki. Dziś często zdarza się, że cała odpowiedzialność spada na jedną osobę. Tymczasem wspólne przygotowania mogą być okazją do spędzenia czasu razem sprzątając, malując pisanki lub piekąc ciasta – zaznacza.
Danuta Kossak zachęca do zmiany podejścia i zadania sobie pytania – czy coś się stanie, jeśli święta nie będą idealne?
– Co, jeśli na stole będzie mniej potraw? Przecież, co roku narzekamy, że przygotowujemy ich za dużo. Nic złego się nie stanie, a będziemy mogli spędzić ten czas przyjemnie. Warto podejść do tych świąt racjonalnie – bez niepotrzebnego stresu i wpędzania się w poczucie winy – wyjaśnia.
Autor: Oliwia Woźniak














