W ubiegłym roku 41 proc. Polaków przeczytało przynajmniej jedną książkę. To chyba najbardziej optymistyczny wniosek z komunikatu Biblioteki Narodowej „Stan czytelnictwa w Polsce w 2025 roku”- czytamy w czwartkowej „Gazecie Wyborczej”.
Jak pisze „GW”, książki czytają przede wszystkim osoby, które się uczą lub studiują. Jednocześnie 36 proc. osób uczących się w ciągu roku nie sięgnęło po żadną książkę.
Częściej czytają kobiety, 47 proc. kobiet deklaruje się jako czytelniczki, a zaledwie 34 proc. mężczyzn deklarowało, że przeczytało w 2025 roku przynajmniej jedną książkę. Więcej czytają absolwenci studiów wyższych oraz osoby, w których domach czytało się książki.
Aż 19 proc. respondentów badania jako główne źródło książek podało biblioteki publiczne. Dodatkowo 6 proc. wypożycza książki z bibliotek szkolnych. To najlepszy wynik od lat – czytamy w „GW”.
Raport Biblioteki Narodowej przytoczony przez „GW” wskazuje, że rzadziej kupujemy książki w księgarniach. Robiło to wciąż 43 proc. czytelników, ale jest to wynik, aż o 7 proc. niższy od tego z 2024 roku. I najniższy od trzech lat.
Na liście twórców, po których książki sięgamy najchętniej zaszły niewielkie zmiany. Od 2019 roku króluje na niej Remigiusz Mróz. Co ciekawe, po raz pierwszy od 2018 roku na liście najchętniej czytanych autorów nie znalazło się miejsce dla Olgi Tokarczuk.
W prowadzonych badaniach Biblioteki Narodowej audiobooki są ignorowane, gdyż słuchanie — jak tłumaczą w „GW” – twórcy raportów, nie jest formą czytelnictwa. Jednocześnie w 2024 r. w Empik Go, jednej z największych w Polsce aplikacji do czytania/słuchania książek ebooki odpowiadały za 49 proc. „konsumowanych treści”, podczas gdy audiobooki – 51 proc. – podaje „GW”.













