Zwycięstwo w wyborach węgierskiej opozycji i porażka Viktora Orbana otwierają nowy etap w polityce Europy Środkowej – ocenił dyrektor Instytutu Politologii Uniwersytetu Gdańskiego dr. hab Arkadiusz Modrzejewski. Dodał, że zmiana może mieć charakter systemowej transformacji, którą określił jako „aksamitną rewolucję”.
Na podstawie niemal 99 proc. przeliczonych głosów na Węgrzech partia TISZA Petera Magyara może liczyć na 138 mandatów w 199-miejscowym parlamencie Węgier. Koalicja Fidesz-KDNP pod przewodnictwem dotychczasowego premiera Viktora Orbana otrzymała 55 mandatów. Do parlamentu wejdzie też skrajnie prawicowa partia Mi Hazank, która może liczyć na sześć miejsc. Wynik Tiszy daje jej większość niezbędną do zmiany konstytucji oraz ustaw przyjętych przez kolejne rządy Orbana. Orban pogratulował już zwycięstwa rywalowi.
Prof. Uniwersytetu Gdańskiego Arkadiusz Modrzejewski, odnosząc się do wyniku niedzielnych wyborów parlamentarnych ocenił, że „z pewnością Węgry czeka aksamitna rewolucja”.
„Aksamitna rewolucja” to pojęcie odnoszące się do pokojowych, bezkrwawych zmian ustrojowych, prowadzących do głębokiej przebudowy systemu politycznego i instytucji państwa. W tym przypadku – jak wynika z wypowiedzi eksperta – chodzi o możliwą przebudowę węgierskiego państwa prawa po wieloletnich rządach Fideszu.
Prof. Modrzejewski zwrócił uwagę, że Europa Środkowa znajduje się w okresie politycznej równowagi chwiejnej. – Europa Środkowa, państwa grupy Wyszehradzkiej stoją w rozkroku między demokracją liberalną a czymś co czasami określa się mianem demokratury – zaznaczył ekspert. Jak dodał w regionie „silne są tendencje populistyczno-nacjonalistyczne”.
Jego zdaniem, zwycięstwo Tiszy pokazuje, że w polityce nic nie trwa wiecznie. – Nawet autokratów pokroju Orbana można odsunąć od władzy – zauważył.
Politolog podkreślił, że istotną rolę odegrał system wyborczy, który tym razem – wbrew wcześniejszym mechanizmom – umożliwił opozycji uzyskanie większości konstytucyjnej. – Do tej pory działało to na rzecz Fideszu. Obecnie system pomógł opozycji zdobyć większość konstytucyjną, dzięki czemu łatwiej będzie przeprowadzić niezbędne reformy ustrojowe – wyjaśnił Modrzejewski.
Jego zdaniem, kluczowym wyzwaniem będzie przebudowa instytucji państwa, w tym m.in. sądu konstytucyjnego czy sądów powszechnych. Jak dodał, może to otworzyć drogę do głębokiej przebudowy ustrojowej, ale także rodzi pytania o trwałość nowego porządku.
Prof. Modrzejewski zaznaczył jednocześnie, że zmiana może być odwracalna, jeśli nie zostaną spełnione określone warunki polityczne. – Jeśli jednak tak się nie stanie, powrót Orbana za cztery lata jest bardzo realny – ocenił. Wskazał, że kluczowe będzie wykorzystanie przez nową władzę „gigantycznego kredytu zaufania” społecznego.
O potencjalnych skutkach dla Unii Europejskiej ekspert mówił w kontekście reintegracji Węgier z unijnym mainstreamem. – Można nieco górnolotnie i metaforycznie stwierdzić, że wygrana Tiszy oznacza powrót Węgier do europejskiej, unijnej rodziny – powiedział. Dodał, że poza wymiarem instytucjonalnym istotne będą także kwestie gospodarcze. – Węgry potrzebują dziś nie tylko europejskich norm dotyczących praworządności, ale także europejskich funduszy – stwierdził.
Prof. Modrzejewski ostro ocenił dotychczasową politykę Budapesztu wobec Rosji. – Orban był koniem trojańskim Rosji w Unii Europejskiej – podkreślił. Dodał, że jego polityka „pod pozorem dbania o interesy narodowe” osłabiała spójność Wspólnoty.
Zdaniem eksperta zmiana w Budapeszcie może przełożyć się także na relacje polsko-węgierskie. Jak zauważył, deklaracja lidera opozycji o chęci odwiedzenia Warszawy w pierwszej zagranicznej podróży „jest sygnałem, że w stosunkach polsko-węgierskich nastąpi nie tylko poprawa”.
Prof. Modrzejewski zwrócił również uwagę na szerszy kontekst regionalny i ryzyko powrotu populistów do władzy w innych krajach. – Populiści rządzą dziś na Słowacji i w Czechach. Realny jest powrót do władzy PiS w Polsce jesienią 2027 r.” – zaznaczył. Podkreślił, że przypadek Węgier pokazuje możliwość skutecznej mobilizacji społecznej.
– Zwycięstwo Tiszy pokazuje, że nawet w kulejącej demokracji, w warunkach nachalnej propagandy i manipulacji ośrodków rządowych, dzięki ogromnej mobilizacji można dokonać zmiany – ocenił.
Jednocześnie zaznaczył, że utrzymanie efektów zmian będzie zależało od konsekwencji nowej władzy. – Tisza dostała gigantyczny kredyt zaufania od Węgrów. Nie może tego zmarnować – podkreślił ekspert.
Jak podsumował, kluczowe pozostaje pytanie o trwałość przemian: czy Węgry rzeczywiście wejdą na drogę trwałej demokratyzacji, czy też – jak ostrzega – „powrót Orbana za cztery lata jest bardzo realny”.














