Po 10. minutach było 6:5 dla gospodarzy, po 20. – 15:13, a po 30. – 22:15. Jeszcze około 44. minuty przewaga drużyny Talanta Dujszebajewa wynosiła pięć, sześć goli, ale potem górę wzięło większe doświadczenie i ogranie miejscowych.
KOMENTARZE:
Krzysztof Lijewski, drugi trener Łomży Vive Kielce: Wydaje mi się, że drużyna dziś wykonała zadanie i to nawet bardzo dobrze. Zdobyliśmy dużo bramek, mieliśmy fajne rozwiązania taktyczne, dobrą obronę i niezłych bramkarzy. Było widać, że chłopaki chcą biegać do przodu i mają zorganizowany powrót do tyłu. Nie ma się do czego przyczepić. Do 45, czy 47 minuty przewaga oscylowała wokół sześciu trafień, ale w ostatnim kwadransie drużyna włączyła kolejny bieg, a goście niestety nie nadążali za tempem moich kolegów, dlatego przewaga jeszcze się zwiększyła.
Arkadiusz Moryto, skrzydłowy Łomży Vive Kielce: Trener powiedział, że miło się na nas patrzyło, a skoro trener tak mówi, to tak jest. Na początku Kwidzyn się fajnie postawił, do około 25 minuty wygrywaliśmy chyba tylko dwiema bramkami. Pierwszą połowę rywale grali naprawdę fajnie i szybko.
Przy pierwszym karnym sędzia zabrał mi piłkę. Ja jeszcze nie postawiłem nogi do rzutu, a kozłowałem ją tak, jak zwykle to robię. Sędzia chyba uznał, że jestem już ustawiony do rzucania i zabrał mi piłkę pod pretekstem tego, że zrobiłem kozioł po gwizdku, który mówił już, że mam rzucać.
Angel Fernandez, skrzydłowy Łomży Vive Kielce: Nie jestem jeszcze w pełnej formie. Na to jeszcze musimy poczekać. Ale chcę pomóc zespołowi, bo przed nami Liga Mistrzów z Nantes. Dzisiaj jestem bardzo zadowolony, to był fajny mecz. Jesteśmy w ważnym momencie sezonu. Palec mnie nie boli, może tylko przy podaniach z dużej odległości.
Bartłomiej Jaszka, trener MMTS Kwidzyn: To nie tak miało wyglądać, ale wiemy, z jakim przeciwnikiem się mierzyliśmy. Przed nami było bardzo trudne spotkanie, jego początek nie do końca wyglądał tak, jak byśmy sobie tego życzyli. W mecz weszliśmy około 6-7 minuty i wtedy układało się już ono inaczej – dochodziliśmy na jedną bramkę, rywale prowadzili może trzema. Drugie 30 minut wyglądało już gorzej. Popełnialiśmy proste błędy, a przeciwnik je wykorzystywał. Wydaje mi się, że straciliśmy z 10-11 bramek z kontry. Musimy pracować nad konsekwencją i cierpliwością oraz wiarą w nasze umiejętności.
Jakub Szyszko, skrzydłowy MMTS Kwidzyn: Porażka boli, bo mieliśmy założenia, by walczyć do końca o każdą piłkę. Niestety popełniliśmy wiele błędów w ataku, szybko pozbywając się piłki. Zespół z Kielc nas skutecznie kontrował i to był ich klucz do zwycięstwa. Chcieliśmy zaprezentować się z jak najlepszej strony i pokazać, że coś potrafimy.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookie. Kontynuując przeglądanie wyrażasz zgodę na ich używanie. Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony Polityki prywatności. Rozumiem