Zaczęło się od wykopania trzech czaszek i kilkunastu innych ludzkich kości na remontowanej ul. Dwornej w Łomży. Odnalezienie takich szczątków w sąsiedztwie kościoła nie było dla archeologów zaskoczeniem – mówi ich szef Mieczysław Bienia.
Bardziej nieoczekiwane odkrycia pojawiły się, gdy w poszukiwaniu innych pozostałości przykościelnego cmentarza archeolodzy powiększyli teren wykopalisk.
– Odsłoniliśmy wykop na długości około 15 metrów i wyszedł nam mur, stosunkowo szeroki zbudowany z dużych głazów. Mamy w tej chwili około 17 metrów, ale wiemy, że się ciągnął nieco dalej. I ta długość wskazuje, że jest to raczej mur po ogrodzeniu, chociaż chcielibyśmy tutaj mur po kościele pod wezwaniem Świętego Ducha – dodaje.
Mieczysław Bienia uważa, że z tych pozostałości nie uda się jednoznacznie przesądzić, co zostało odsłonięte, jednak jest to kolejny dowód na inny układ ulic w mieście. Kilka wieków wcześniej tereny kościelne musiały sięgać prawie do połowy obecnej szerokości ul. Dwornej.












