Konflikt na ulicy Zakładników w Nowym Sączu sięgnął zenitu. Mieszkańcy tej ulicy dzień i noc dyżurują przy wąskiej drodze i blokują przejazd pojazdom, których tonaż ich zdaniem jest przekroczony.
Zgodnie z przepisami na ulicę, gdzie nie ma chodników, ani pobocza, nie mogą wjeżdżać ciężarówki powyżej trzech i pół tony.
Przedsiębiorcy apelują do mieszkańców o cierpliwość i przypominają, że wspólnie z miastem chcą wybudować nową drogę dojazdową do swoich zakładów.
Problem jednak w tym, że z wypowiedzi prezydenta wynika, że miasto chce wycofać się z tej deklaracji. Konflikt na ulicy Zakładników trwa od lat. Mieszkańcy mają już dość niebezpiecznych sytuacji i wzięli sprawy w swoje ręce. Przyznają, że zablokowali przejazd ciężarówce.
– Przyjechali ludzie, którzy tam pracują, chcieli nas siłą usunąć z drogi, ale daliśmy radę. Teraz przyjechała Straż Miejska, no i daliśmy radę. Policja ukarała kierowcę, a my blokujemy dalej – mówi jeden z mieszkańców.
Mieszkańcy boją się o życie i zdrowie swoje oraz najbliższych, bo droga jest bardzo wąska, a przejeżdża nią kilkadziesiąt ciężarówek dziennie. Podkreślają, że droga jest wąska, jednopasmowa, ma niecałe 3 metry szerokości.
– Nie ma możliwości, żeby samochody mogły się wyminąć, nawet auta osobowe mają z tym problem – dodają.
Przedsiębiorcy deklarują, że rozumieją mieszkańców i nie chcę uprzykrzać im życia. W zeszłym roku ustalono, że wybudują nową drogę dojazdową do swoich zakładów, a wesprze ich w tych działaniach miasto.
– Przygotowujemy projekt, przygotowujemy koncepcję. Miasto zapewnia ze swej strony grunty pod budowę tej drogi, a my finansujemy całkowicie budowę drogi i później nieodpłatnie przekazujemy ją na rzecz miasta i staje się ona drogą publiczną – podkreśla właściciel jednej z firm Przemysław Maślanka i dodaje, że projekt budowy drogi jest gotowy i został przekazany urzędnikom. Niestety miasto nie podjęło jeszcze żadnych działań, a z niepotwierdzonych informacji wynika, że miasto chce się nawet wycofać ze złożonych wcześniej deklaracji.
– Takie słuchy nas dochodzą, ale nie znamy jeszcze oficjalnego stanowiska miasta, no ale czynimy kroki, żeby ten konflikt zażegnać i jesteśmy otwarci na rozmowy, chcemy dobrze żyć z mieszkańcami i prowadzić w tym miejscu działalność – zapewnia Maślanka.
Z wypowiedzi prezydenta Ludomira Handzla wynika, że faktycznie miasto chyba zmieniło decyzję. Samorządowiec liczy nawet, że wkrótce firmy znikną z ulicy Zakładników.
– Czekamy na decyzję z Krakowa, tylko WIOŚ może przeprowadzić tam kontrole. Wiemy o tym, że to jest bardzo duża uciążliwość dla mieszkańców tamtego rejonu i w pełnym zakresie solidaryzuję się z mieszkańcami ulicy Zakładników. Mieszkańcy sobie nie życzą tam tego zakładu i ja zrobię wszystko, żeby wola mieszkańców została wypełniona – zapewnia Handzel.
Przedsiębiorcy podkreślają, że to oznaczałoby utratę miejsc pracy przez ponad 60 osób. Jak zakończy się ten konflikt, być może dowiemy się w poniedziałek. W piątek dotarła do nas informacja, że władze miasta spotkają się z mieszkańcami ulicy Zakładników w najbliższy poniedziałek.












