Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego chce wyjaśnień w trybie natychmiastowym od dyrektora koszalińskiego szpitala w sprawie ewentualnego nieprzestrzegania reżimu sanitarnego. Rzecznik szpitala odpiera zarzuty. Tylko w miniony piątek na 31 zakażeń koronawirusem w Zachodniopomorskiem, 27 było koszalińskiej lecznicy.
„Całe miasto w maseczkach i rękawiczkach, wszyscy się pilnują, a źródłem zakażenia okazuje się miejsce, gdzie powinny być przestrzegane najbardziej restrykcyjne. Źle to świadczy o szpitalu. Szwagier trzeci tydzień leży, z oddziału na oddział go przenoszą. Leży z chorymi na COVID-19 w jednej sali. Lekarze nie ogarniają” – to tylko niektóre komentarze dotyczące koszalińskiego szpitala, które można znaleźć na portalach społecznościowych.
Zaniepokojony sytuacją jest także jeden z naszych słuchaczy – jego bliski był hospitalizowany na jednym z oddziałów, na których pojawiły się zakażenia koronawirusem: – Pracownicy szpitala w normalnych strojach, a pośród nich osoby zabezpieczone: w kombinezonach i maskach, po prostu przygotowani do walki z epidemią. Co dzieje się z tymi pracownikami? Jeśli ktoś znajduje się w strefie zakażonej, to zabezpieczeni powinni być wszyscy, a nie tylko wybrani. Gdyby przestrzegano zasady bezpieczeństwa, to nigdy nie doszłoby do tylu zachorowań na COVID-19.
Rzecznik szpitala Cezary Sołowij odpiera zarzuty dotyczące nieprzestrzegania procedur bezpieczeństwa: – Działania pionów: medycznego i epidemiologicznego, a także całej administracji od początku były nakierowane na właściwe przygotowanie się na chorobę oraz stworzenie algorytmów postępowania adekwatnych do rozwoju epidemii. Trudno odnosić się do tych opinii, bo nie są umiejscowione w czasie i przestrzeni.
Sołowij podkreślił, że do placówki nie wpłynęły żadne skargi dotyczące nieprzestrzegania procedur związanych z koronawirusem. Takie skargi miały natomiast wpłynąć do Radosława Lubczyka, szczecineckiego posła PSL-Koalicja Polska. W interwencji poselskiej, którą skierował do marszałka województwa zachodniopomorskiego Olgierda Geblewicza, wezwał do pilnego wyjaśnienia sytuacji.
– Wiele osób z Koszalina dzwoniło do mnie ze szpitala, nie chcąc oczywiście ujawniać swojej tożsamości. Mówią, że nie najlepiej dzieje się w placówce, gdzie powinno się dbać o życie i zdrowie mieszkańców Koszalina i okolic. Jak rozmawiałem z pracownikami lecznicy, to rzeczywiście nie są przestrzegane procedury. Nasuwa się więc pytanie, czy spowodowane jest to tym, że dyrektor nie daje sobie rady, czy po prostu jest źle zaopatrzony w sprzęt. Nawet zamknięto już oddziały. Gdzie zatem pacjenci, którzy nie są zarażeni koronawirusem, będą leczeni? Chciałbym, aby pan marszałek szybko to wyjaśnił – powiedział Radosław Lubczyk.
Jak poinformowała Gabriela Wiatr, rzeczniczka marszałka województwa zachodniopomorskiego, zarzuty postawione w interwencji poselskiej będą wyjaśnione: – Za przestrzeganie wszelkich procedur związanych z reżimem sanitarnym w stanie epidemii odpowiada dyrektor szpitala, dlatego dziś pan marszałek wezwał go do złożenia natychmiastowych wyjaśnień. Do tej pory nie było żadnych sygnałów od pracowników lecznicy, którzy alarmowaliby o jakichś nieprawidłowościach w zakresie przestrzegania zasad sanitarnych. Musimy najpierw wyjaśnić tę sytuację.
Rzeczniczka marszałka wskazała, że trwają starania, by w koszalińskim szpitalu znalazł się sprzęt do wykonywania testów na koronawirusa.
Jak twierdzi rzecznik szpitala Cezary Sołowij, to właśnie brak szybkich wyników testów spowodował skokowy wzrost liczby zakażonych w placówce: – Ognisko zachorowań na COVID-19 powstało na oddziale wewnętrznym z powodu zbyt długiego oczekiwania na wyniki badań laboratoryjnych. Nie pozwalało to nam obiektywnie stwierdzić skali zagrożenia.
Jak powiedział Czesław Hoc, wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia, starania o zakup specjalistycznego sprzętu do wykonywania testów na koronawirusa dla Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie włączyło się wiele instytucji.
Zapewnił, że lecznica jest odpowiednio wyposażona w sprzęt ochrony osobistej: – Wszyscy jesteśmy bardzo zatroskani szpitalem w Koszalinie. Wydawać by się mogło z zewnątrz, że jest źle. Liczba fartuchów wodoodpornych, gogli, masek i rękawic jest wystarczająca. Borykamy się jednak z brakiem maszyny do testowania. W ostatnim tygodniu miały nadejść te do szybkiego testowania genetycznego. Niestety po trzydniowej walidacji w rządowych instytucjach, okazało się, że nie przeszły weryfikacji. Pieniądze na maszyny są zabezpieczone. Teraz nie jest czas na spekulacje, zapytania posłów, czy mieszanie na temat zdrowia. Teraz jest moment na konkretne działania i współpracę. Musimy jednoczyć się dla dobra i zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańców i służby zdrowia w Koszalinie.












