Na nich zima nie robi wrażenia. Mowa o grupie zapaleńców z Andrychowa, Oświęcimia, Chełmka i Katowic, którym zwykłe morsowanie już nie wystarcza. Panowie zdecydowali się więc na chodzenie po górach. Formuła jest ekstremalna.
– Zawsze to jest wyzwanie. Samo wyjście w góry wyzwaniem nie jest. Przeciętnie sprawny człowiek wyjdzie w góry. Bez ubrań jest to wyzwanie. To coś innego i trening dla organizmu – mówi Maciej Jeleń.
Sami panowie określają swoją aktywność mianem morsowania na sucho.
– Staramy się szybko po opuszczeniu samochodu startować w górę. Całą tajemnicą tego morsowania jest bycie cały czas w ruchu – dodaje Artur Olejniczak.
Inni turyści przyglądają się niezwykłym morsom z zaciekawieniem.
– Jestem zaskoczony. Jeszcze tego nie widziałem, żeby iść w góry w kąpielówkach. Ja jestem ubrany w kalesony, buty zimowe, kurtkę, bluzę i w ogóle. Masakra – mówi jeden z turystów.
– Wiemy, że jest to odstępstwo od pewnych norm, ale nie robimy tego na pokaz, nie robimy tego, żeby wszystkim pokazać, jakie to jest super przyjemne – mówi Maciej Jeleń.
Cała zabawa ma mieć także działanie prozdrowotne.
– W zeszłym roku zacząłem morsować. To mój drugi sezon. Od momentu pierwszego wejścia do wody, do dzisiaj nie złapało mnie żadne przeziębienie. To kolejny etap morsowania, który bardzo mi się podoba – mówi Maciej Więcek.
Czy panowie nie obawiają się późniejszej wizyty u reumatologa?
– Wszystko jest w głowie. Nastawiamy się, że taka wizyta nie będzie potrzebna – podkreśla Maciej Więcek.
– Na pewno nie polecamy wchodzenia bez ubrań w górę osobom bez kondycji, które nie są nauczone chodzenia w górach w lecie czy zimie. Jedną barierę trzeba mieć w głowie. Nie można bać się podejścia, ewentualnego braku kondycji. Trzeba myśleć tylko o chłodzie – tłumaczy Artur Olejniczak.
Co się robi po treningu?
– Ja zostawiam to organizmowi. On sam się ogrzeje po jakimś czasie. Na początku po morsowaniu był ciepły prysznic, herbata i ogrzewanie się. Teraz już nie. Dzisiaj wiemy, że nic nam się nie stanie. Dłużej chcemy obcować z zimnem. Jest takie powiedzenie, że zimno jest szlachetne. Coś w tym jest – dodaje Artur Olejniczak.












