„Akcja-reakcja” – tak określają swoje działania mieszkańcy ulicy Tobruckiej w Kielcach, którzy pomagali w ewakuacji 39 pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej. W budynku, w piątek po południu doszło do pożaru.
Pani Anita planowała spokojne piątkowe popołudnie. Przerwała je informacja od sąsiada, o wydobywającym się dymie z DPS-u. – Wyszliśmy z mężem na podwórko i zobaczyliśmy, że pracownicy wyprowadzają z obiektu podopiecznych. Były bardzo duże płomienie, więc zaangażowaliśmy się w pomoc. Te osoby siedziały na krawężnikach. To seniorzy, którzy potrzebują opieki i nie poruszają się samodzielnie. Otworzyłam bramę, żebyśmy mogli wprowadzić te osoby. Chcieliśmy w ten sposób utworzyć korytarz życia, aby karetki i straże mogły bezpiecznie dojechać do budynku – mówi.
W ten sposób na posesji pani Anity powstał punkt medyczny. -„Akcja-reakcja”. Coś się zadziało, zadziałaliśmy i my. Wszyscy mieszkańcy tej ulicy się zorganizowali. Przynosili koce, okrycia, wodę. Nie byłam w stanie tego przygotować sama i każdy z sąsiadów pomagał jak mógł. Wszyscy pomagali w wynoszeniu pensjonariuszy – podkreśla.
Z kolei pani Agnieszka dodaje, że to był dla wszystkich ogromny stres. – Łączymy się w bólu z rodzinami, które stresują się o zdrowie swoich najbliższych. Chcemy pomóc najlepiej jak potrafimy – mówi. – Najgorzej, że ci ludzie stracili dach nad głową – zauważył z kolei mieszkaniec Kielc, który przyjechał zobaczyć akcję. – To niepełnosprawni, chorzy ludzie. Chyba niełatwo będzie odnaleźć im się w innej siedzibie – zastanawiał się.
Z propozycją pomocy przyjechał także Piotr Kucharczyk, dyrektor Domu Seniora „Nestor”. – Oferujemy pomoc i zakwaterowanie dla tych osób. Możemy przyjąć wszystkich. Musimy sobie pomagać – dodał.
Nie wiadomo o której zakończy się akcja służb. Oprócz strażaków i pogotowia w działaniach biorą udział policjanci i pracownicy Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w ratuszu.