Na ulicy Koneckiej w Kielcach deweloper chce wybudować wielorodzinny blok. Mieszkańcy tej spokojnej ulicy sprzeciwiają się wysokiej zabudowie, boją się dużego ruchu na wąskiej drodze, spalin i hałasu oraz degradacji środowiska. Czy uda się powstrzymać niechcianą inwestycję? O tym rozmawialiśmy w programie Interwencja.
Ulica Konecka to droga gruntowa położona na kieleckim Baranówku, pomiędzy ulicą Ściegiennego, a Iłżecką. To wąska, spokojna ulica w jednej z najstarszych dzielnic Kielc. To ulica – jak twierdzą mieszkańcy – zaniedbana przez dekady przez władze miasta. Nikt tu przez lata nic nie robił, to mieszkańcy sami zadbali o wodę i kanalizację. Do tej pory wszystkie inwestycje omijały to miejsce. Zainteresowali się nim dopiero teraz przedsiębiorcy.
Zdaniem mieszkańców, budynek, który miałby tu powstać zakłóciłby harmonię architektoniczną tego miejsca. To miałby być blok na 25 mieszkań, a jest tu zabudowa jednorodzinna. Mieszkańcom tej okolicy nie chodzi tylko o estetykę. Zwracają uwagę, że już teraz są problemy z wodą, bo ciśnienie spada, nie ma kanałów deszczowych, a nowa inwestycja tylko pogłębi dotychczasowe trudności. Mieszkańcy chcą tu nowej infrastruktury, odwodnienia i asfaltowej drogi, a nie nowego sąsiada. Zwracają uwagę, że jest to spokojna dzielnica z niską zabudową, ludzie żyją od kilkudziesięciu lat w sąsiedzkiej wspólnocie i boją się utraty prywatności oraz problemów komunikacyjnych. Ulica jest bardzo wąska, ma zaledwie 4,5 metra szerokości. Z trudem mijają się tu dwa samochody osobowe, a jeśli pojawi się w tym miejscu kilkadziesiąt nowych aut, to problem się pogłębi. Ludzie mają żal do władz miasta, które od 50 lat nie inwestują w to miejsce. Podczas większego deszczu włazy od studzienek unoszą się od nadmiaru wody, a posesje są zalewane.

Krzysztof Ciupa, przedstawiciel inwestora, czyli firmy Fabe Construction przekonywał, że inwestor chce wykorzystać tę działkę w sposób prawidłowy, a to, że inwestycja procedowana jest z ustawy lex deweloper wynika z błędów, które są w miejscowym planie zagospodarowania. Jego zdaniem, nowa inwestycja odpowie nie tylko na potrzeby budowy nowych mieszkań w mieście, ale także stworzy impuls do inwestycji towarzyszących dla okolicznych mieszkańców. Inwestor zobowiązuje się np. do wymiany nawierzchni i poprawy bezpieczeństwa na skrzyżowaniu ulic Ściegiennego i Koneckiej, wyrównania ulicy Koneckiej, a także rozwiązania problemu z zatrzymaniem spływu wody opadowej z ulicy Ściegiennego w ulicę Konecką. Ponadto, chce wykonać około 80 metrów chodnika wzdłuż ulicy Ściegiennego i wybudować park kieszonkowy, który ma służyć odwiedzającym tę okolicę i rowerzystom podróżującym trasą Green Velo.
W tej sprawie jest jeszcze jeden istoty wątek. Nowa inwestycja sąsiadowałaby z klauzurowym klasztorem Mniszek Bosych Zakonu Najświętszej Marii Panny z Góry Karmel. Jeżeli ktoś wstąpił do tego klasztoru, już nigdy go nie opuszcza, ograniczając kontakt ze światem zewnętrznym. Przebywają tam siostry, które wybrały życie w skupieniu i odosobnieniu. Jak powiedziała siostra Renata, przeorysza klasztoru, nowa inwestycja zakłóciłaby poważnie ich życie. Styl życia zakonnic ma charakter kontemplacyjny, modlitewny. Aby ten charakter można było na co dzień zachować, potrzebna jest cisza, milczenie i dyskrecja. Zwiększona liczba mieszkańców i większy ruch na ulicy będą generować hałas, narażać na brak intymności i skazywać na niedyskretne spojrzenia: zarówno z okien, z balkonów, jak i z planowanego na dachu budynku zielonego tarasu. Zdaniem siostry Renaty, to co jest z zasady ukryte, rodzi większe zainteresowanie. Inwestor co prawda kilka dni temu przedstawił propozycję, by oddzielić taras murem na 180 centymetrów i w ten sposób zminimalizować tę niedogodność, jednak to może okazać się niewystarczające.
Łukasz Syska, zastępca prezydenta Kielc poinformował, że jest to inwestycja lokowana w oparciu o specustawę lex deweloper o ułatwieniach w prowadzeniu inwestycji mieszkaniowych. Umożliwia ona lokowanie budynków wielorodzinnych również tam, gdzie plan miejscowy tego nie przewidywał. Zgodę na taką inwestycję musi jednak wyrazić rada miasta. Rola miasta jest czysto administracyjna i sprowadza się wyłącznie do tego, czy złożony przez inwestora wniosek jest zgodny z ustawą i czy inwestor dokonał wszystkich niezbędnych uzgodnień. W tym przypadku tak było – wniosek złożony przez inwestora jest zgodny z zapisami ustawy.

W środę (3 kwietnia) kieleccy radni będą podejmowali decyzję dotyczącą przyszłości ulicy Koneckiej. Maciej Bursztein, radny z klubu Perspektywy powiedział, że ulica takiej jakości jak Konecka urąga miastu wojewódzkiemu. Jeżeli jest szansa, by poprawić jej nawierzchnię, warto z tego skorzystać. Zwrócił też uwagę, że sąsiadujący z planowaną inwestycją budynek ma 12 metrów wysokości, a ten, który zgodnie z planem inwestora miałby w tym miejscu powstać – ma być 11-metrowy. Jego zdaniem, intensywność zabudowy, która powstanie tu w oparciu o obowiązujący plan zagospodarowania będzie taka sama, tylko że w zabudowie szeregowej. Radny ocenia, że gdy pojawia się inwestor, który chce wyłożyć ponad milion złotych po to, żeby „ucywilizować” to miejsce, to nie należy odrzucać takiej propozycji.
Radny Wiktor Pytlak z klubu KO również przyznał, że stan tej ulicy zawstydza. Ocenia, że miasto powinno zadbać o tę dzielnicę, a peryferia są zaniedbane od dekad. Podkreślał, że w mieście jest około 50 kilometrów dróg szutrowych. Jego zdaniem, nie jest tu winny inwestor, który chce zarobić, ale trzeba też zrozumieć mieszkańców, którzy mieszkają tu od lat i zostają przestawieni przed faktem dokonanym.
– Tu nie chodzi o to, czy to budynek będzie miał 12 czy 11 metrów, ale o to, że to będzie 25 rodzin, a więc może nawet 100 nowych mieszkańców. Wąska droga będzie zakorkowana, może się pojawić problem związany z odwodnieniem – ocenia radny.
Radny Maciej Jakubczyk powiedział, że jeszcze nie podjął decyzji, jak zagłosuje w tej sprawie. Zastanawia się, którą drogą powinno iść miasto: czy takich większych inwestycji, które zapewniają rozwój miasta, czy wsłuchać się w głos mieszkańców, którzy bardzo mocno wyrażają swoją opinię.
– Jeśli nie będziemy inwestować w dzielnice na obrzeżach, jeśli nie będziemy dbali o rozwój infrastruktury na peryferiach, to Kielce nie będą się rozwijać – ocenia.
Radny Michał Płatek z klubu PiS powiedział, że uczestniczył wielokrotnie w spotkaniach z mieszkańcami, i że ma jasne stanowisko w tej sprawie: stoi po stronie mieszkańców. Podkreślił, że został przez nich wybrany w demokratycznych wyborach i musi respektować ich zdanie. Skoro mieszkańcy tak licznie i tak szybko zebrali podpisy przeciwko tej inwestycji, to będzie ich w tej sprawie reprezentował.