Komisja Europejska uważa, że umowa handlowa z Mercosurem będzie korzystna dla Unii Europejskiej. Szefowa KE Ursula von der Leyen wielokrotnie przekonywała, że dzięki porozumieniu Unia uzyska dostęp do dużego rynku krajów Ameryki Południowej.
Negocjacje w sprawie umowy trwały 25 lat, ale w ostatnich miesiącach prace znacząco przyspieszyły. Powodem były m.in. nowe cła nałożone przez administrację USA na Wspólnotę. Bruksela jest przekonana, że umowy o wolnym handlu, które znoszą cła, podpisywane przez UE z innymi organizacjami i państwami, zniwelują negatywne skutki napięć handlowych z USA i Chinami.
KE przede wszystkim argumentuje, że umowa z Mercosurem da UE dostęp do liczącego ponad 250 mln mieszkańców rynku Brazylii, Argentyny, Urugwaju i Paragwaju, na którym państwa członkowskie będą mogły sprzedawać bez ceł swoje towary, m.in. auta, maszyny czy leki. Ma to, w założeniu, zwiększyć konkurencyjność eksportu. Komisja liczy też na korzyści z otwarcia rynku zamówień publicznych w państwach Ameryki Południowej. Uważa również, że beneficjentami będą małe i średnie unijne firmy oraz liczne sektory unijnej gospodarki, w tym sektor usług.
To nie jedyne argumenty podnoszone przez Brukselę na unijnym forum. Komisja postrzega Mercosur jako partnera strategicznego, który zmniejszy jej zależność od innych potęg gospodarczych, w tym USA i Chin. Porozumienie ma też zdywersyfikować łańcuchy dostaw i pomóc UE uniezależnić się, w przypadku niektórych dostaw produktów, od jednego partnera.
Umowa ma mieć także – zdaniem Komisji – znaczenie geopolityczne, ponieważ powinna wzmocnić relacje Wspólnoty z krajami Ameryki Południowej, gdzie coraz większą rolę odgrywają Chiny.
Najbardziej kontrowersyjnym elementem porozumienia są kwestie dotyczące rolnictwa. Unijni farmerzy obawiają się napływu taniej żywności z krajów Mercosuru, z którą nie będą w stanie konkurować. KE uważa jednak, że wprowadziła do umowy zabezpieczenia – tak, aby chronić interesy unijnych rolników na wypadek np. dużego eksportu jakiegoś produktu rolnego na rynek UE. Umowa obejmuje także mechanizm pozwalający na wstrzymanie importu określonych produktów rolnych w przypadku zakłóceń na unijnym rynku.
Rolnicy w Europie wskazują jednak na słabsze standardy dotyczące jakości produktów w krajach Ameryki Południowej. Według nich w unijnych przepisach importowych brakuje zapisów, które określałyby standardy np. w zakresie dobrostanu zwierząt, stosowania pestycydów czy zakazanego w UE podawania zwierzętom hormonów.
KE odpowiada na te zarzuty, przekonując, że unijne i krajowe instytucje będą pilnować tego, aby produkty, które trafią na unijny rynek, spełniały najwyższe standardy.
Komisja liczy też na to, że z krajów Ameryki Południowej będzie można pozyskiwać surowce niezbędne do produkowania czystych technologii, w tym baterii.
UE jest drugim co do wielkości partnerem Mercosuru pod względem handlu towarami; pierwszym są Chiny. Porozumienie ma otworzyć rynki krajów Ameryki Południowej na europejskie technologie.













