Tuż pod oknami kieleckich urzędników niszczeje budynek, który zamiast być ozdobą Kielc, przeraża mieszkańców miasta i odstrasza turystów. Kamienica przy ul. Piotrkowskiej 4 w sąsiedztwie ratusza nie tylko od lat straszy wyglądem, ale staje się też niebezpieczną ruiną. Budynek ze względu na zły stan techniczny został zabezpieczony siatkami budowlanymi, ale dodatkowe obawy mieszkańców sąsiadującej kamienicy budzą pożary, które w opuszczonym budynku pojawiają się bardzo często. Czy jest szansa, że ta wstydliwa wizytówka w samym sercu miasta przestanie przerażać i doczeka się remontu? O tym rozmawialiśmy w środę, 14 stycznia w programie Interwencja.
Kamienice przy ul. Piotrkowskiej są prywatne, jednak w interesie publicznym jest, by miejsce to było atrakcyjne, by przyciągało turystów i Kielczan.
Ewa Mirowska, właścicielka kamienicy przy ul. Piotrkowskiej 2, sąsiadującej z budynkiem popadającym w ruinę, ze względu na stan techniczny zabezpieczanym siatką budowlaną, powiedziała, że zagrożenie bezpieczeństwa jest szalone.
– W bramie znajduje się instalacja gazowa. 6 grudnia paliło się na pierwszym piętrze, strażacy kazali wszystkim lokatorom natychmiast wyjść, by nie doszło do tragedii – powiedziała. Dodała, że problemem są także dziury w dachu kamienicy nr 4, przez które woda przedostaje się do sąsiedniego budynku.
– Jedno z mieszkań u mnie było świeżo po remoncie, a po zlaniu musieliśmy wszystko zrywać. Obawiamy się, że będzie coraz gorzej – relacjonowała.
Jeden z lokatorów potwierdził, że w czasie intensywnych opadów sytuacja staje się dramatyczna.
– Przy ulewnych deszczach musiałem cały dzień spędzać w domu, zmieniając wiaderka, żeby nie zalało mi połowy mieszkania – opowiadał. Dodał, że mieszkanie w tym miejscu to życie w ciągłym napięciu, bo co jakiś czas z powodu pożaru straż pożarna ewakuuje wszystkich z budynku.
– Jak można być na coś takiego przygotowanym? Ludzie w nocy po pracy zazwyczaj chcą spać, a nie martwić się o to, że za chwilę nie będzie gdzie mieszkać. Nie czuje się tu bezpiecznie – mówi lokator.
Zarządca nieruchomości Iga Pierścińska powiedziała, że zdarza jej się odbierać telefony od zrozpaczonych lokatorów w nocy. – Jestem w stanie odebrać telefon o trzeciej w nocy. Lokator dzwoni i mówi: „leje mi się tak, że nie mogę sobie z tym poradzić”. Wstaję i lecę na strych, a potem okazuje się, że to nie od nas, tylko od połączenia z sąsiednim budynkiem – mówiła.
Skutki złego stanu kamienicy odczuwają także lokalni przedsiębiorcy. Właścicielka zakładu kosmetycznego podkreśliła, że zagrożenie wpływa bezpośrednio na jej działalność. – Mam ogrzewanie gazowe. Kiedy są podpalenia i trzeba uciekać, obawiam się o bezpieczeństwo klientów i swoje. Nigdy nie wiadomo, czy wybuchnie gaz, czy piec się rozwali. Ostatnio straż pożarna nakazała nam natychmiastową ewakuację, musiałam wyjść na ulicę razem z klientką w trakcie zabiegu. Ludzie boją się tu przychodzić – mówiła.
Inny z przedsiębiorców, który wynajmuje tu pomieszczenia od 10 lat stwierdził, że to, co się ostatnio tutaj dzieje, to jest dramat.
– My czujemy zagrożenie, bo ja jedną z firm graniczę z bramą, w której jest gaz. Czuję zagrożenie życia, a odpowiadam też za 10 osób, które zatrudniam. – Władze miasta nie robią zupełnie z tym nic – powiedział. – Wręcz przeciwnie, jeżeli właścicielka kamienicy próbuje interweniować, dostaje różnego rodzaju kontrole. To nie jest normalne – dodał.
Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Kielcach, Robert Wojnowski, potwierdził, że kamienica przy Piotrkowskiej 4 znajduje się w stanie awaryjnym.
– Budynek jest w niewłaściwym stanie technicznym. To stan, w którym obiekt zaczyna się poważnie degradować. Zniszczone są belki stropowe, jest duża dziura w dachu – wyjaśniał. Inspektorat przeprowadził oględziny 8 stycznia. Wcześniej niestety nie udało się tego zrobić, bo nie było kontaktu z inwestorem, a takich czynności bez niego nie można przeprowadzić. – Właściciel został zobowiązany do zabezpieczenia budynku i załatania dachu do 30 stycznia. Jeżeli te czynności nie zostaną wykonane, skorzystamy z ustawowych kompetencji – zapowiedział inspektor, przyznając jednocześnie, że maksymalna kara finansowa to 500 zł.
Wojciech Gwizdak , pełnomocnik dewelopera, który kupił nieruchomość w 2021 roku, odpiera zarzuty o celowe zaniedbania, wskazując na opieszałość urzędów w wydawaniu pozwoleń na budowę. – Inwestor od razu po zakupie przystąpił do prac projektowych. Wniosek o pozwolenie na budowę złożyliśmy w marcu 2024 roku. Niestety, procedury administracyjne trwają tak długo, że inwestor stoi i czeka. Bardzo chętnie byśmy zaczęli remont – powiedział. Jego zdaniem zalewanie lokali w kamienicy przy ul. Piotrkowskiej 2 nie jest spowodowane złym stanem „czwórki” – Co do zalania sąsiadów twierdzę na 99%, że to nie wynika z dziury u nas, bo to są konstrukcyjnie dwa osobne budynki – stwierdził Wojciech Gwizdak. Dodał, że wyznaczony termin wyznaczony przez Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego może nie zostać dotrzymany, ze względu na pogodę, która może uniemożliwić zabezpieczenie dachu w tej chwili. – Mamy pokrywę śnieżną, wcześniej mieliśmy siarczysty mróz – powiedział pełnomocnik właściciela.
Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Kielcach, Robert Wojnowski, powiedział, jednak że nie da się jednoznacznie stwierdzić, skąd pochodzi woda zalewająca mieszkanie. – Na pewno „czwórka” negatywnie oddziałuje na „dwójkę”, chociażby dlatego, że ten budynek jest nieużytkowany, więc z tego powodu lokator musi więcej grzać, bo ma niedogrzaną ścianę po drugiej stronie – stwierdził Wojnowski.

Dominik Kwietniewski, zastępca dyrektora Wydziału Inwestycji i Architektury w Urzędzie Miasta w Kielcach potwierdził, że wniosek został złożony w marcu zeszłego roku. – Procedury administracyjne przedłużyły się jednak ze względu na to, że niezbędne jest uzyskanie opinii i uzgodnień projektu. Do chwili obecnej te uzgodnienia nie zostały uzupełnione. – Jeśli inwestor uzupełni nam dokumentację projektową, wówczas będziemy mogli wydać pozwolenie na budowę, więc termin realizacji inwestycji zależy już wyłącznie od inwestora – dodał.
Jeśli nie wystąpią kolejne przeszkody, za 3 miesiące będą prawomocne pozwolenia na budowę i modernizacja kamienicy, która zakłada nie tylko remont ale i rozbudowę, wreszcie ruszy.
Sprawa kamienicy omawiana była na Komisji Rozwoju Urbanistyki i Nieruchomości Rady Miasta w Kielcach. Jej szefowa, Monika Kowalczyk powiedziała, że jest zaskoczona rozwojem wydarzeń wokół tej nieruchomości. – Jestem zszokowana, że pierwsza skuteczna kontrola odbyła się dopiero 8 stycznia. Byliśmy zapewniani, że urząd trzyma rękę na pulsie. To wstyd, by w pobliżu ratusza od lat straszyła taka ruina. To sprawa, która powinna być rozwiązana natychmiast – powiedziała. – Czy musimy się spotykać na Interwencji i omawiać sprawę, która zagraża zdrowiu i życiu ludzi – pytała.
Radny Maciej Jakubczyk, który napisał interpelację w tej sprawie stwierdził, że problem tkwi w administracji. – U nas procedury administracyjne trwają latami. WZ-ka czy pozwolenie na budowę jest wydawane najdłużej w tej chwili w historii. – To nie jest wina urzędników, bo oni pracują w pocie czoła, tylko mają trzy razy więcej pracy niż 2-3 lata temu.
Zarządca nieruchomości Iga Pierścińska podsumowała, że po tym, co usłyszała, czuje umiarkowany optymizm, ma jednak nadzieję, że sprawa modernizacji „czwórki” nabierze rozpędu.




































