Mimo wydanej przez wojewodę świętokrzyskiego decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej, konflikt wokół budowy trasy S74 przez Kielce nie wygasa. Grupa mieszkańców miasta, która od lutego 2025 roku sprzeciwia się planowanemu przebiegowi drogi szybkiego ruchu przez Kielce, zapowiedziała kolejny protest. W czwartek (2 kwietnia) w godzinach od 17.00 do 19.00 ulica Jesionowa, czyli kielecki odcinek DK74, będzie blokowana. W przeddzień protestu w programie Interwencja powróciliśmy do dyskusji o zasadności prowadzenia drogi ekspresowej przez środek miasta.
Przypomnijmy, że planowany 5-kilometrowy odcinek drogi ekspresowej S74 przez Kielce to element trasy, która połączy województwa świętokrzyskie, łódzkie i podkarpackie. Ma stanowić połączenie pomiędzy powstającym obecnie fragmentem ekspresowej trasy od strony Mniowa z węzłem Bocianek w kierunku Cedzyny.
– Wierzymy w zdrowy rozsądek polskich polityków i naszego województwa, że docelowo tranzyt z Kielc zniknie – mówią protestujący. – Będą spaliny, hałas i pył, a to wpłynie na życie wszystkich Kielczan. Tranzyt nie może przebiegać wewnątrz miasta, bo planowany tunel kończy się przy Klonowej i cała Dolina Silnicy, okolice zalewu oraz reszta miasta jest narażona na oddziaływanie spalin, wszyscy odczuwać będziemy hałas i drgania – dodają.
Zwracają również uwagę na skalę ingerencji inwestycji w ich życie.
– Jezdnie i ekrany akustyczne zbliżą się na 3 metry do naszych bloków. Zamiast drzew będziemy mieć ścianę ekranów – mówi mieszkaniec ulicy Wiśniowej. Jak patrzę z balkonu czy z okna, wolałbym widzieć coś ładniejszego niż ekran. Nawet nie wiem, czy on będzie przeszklony czy nie, będę się czuł jak w jakimś getcie – dodał.

Innym z argumentów są obawy o rezygnację z budowy wschodniej obwodnicy Kielc.
– Nie mamy żadnej gwarancji, że ona powstanie. Jeśli ten wariant S74 zostanie zrealizowany, możemy się jej nigdy nie doczekać – podkreślali protestujący. – Jest obwodnica Morawicy, jest obwodnica Wąchocka, czy Kielczanie są najgorszym sortem Polaków i nie mamy prawa do oddychania czystym powietrzem? – pytali. – Ktoś dwadzieścia lat temu wymyślił, że zgodnie z koncepcjami z głębokiego PRL przeprowadzi przez Kielce tranzyt – mówi jeden z protestujących. Mimo, że jest to absurdalne, mimo, że są prostsze i tańsze rozwiązania, ten pomysł jest forsowany z uporem – dodał.
Zdaniem protestujących, alternatywą jest wykorzystanie północno-wschodniego obejścia Kielc, które można zrealizować niewielkim nakładem sił, wykorzystując istniejący odcinek dwupasmowy od węzła Wiśniówka i prowadząc trasę przez nieużytki w okolicach Domaszowic. Oceniają, że to rozwiązanie nie będzie powodowało wysiedleń, które zawsze wiążą się z ludzkimi dramatami.
Małgorzata Pawelec-Buras, rzecznik świętokrzyskiego oddziału GDDKiA poinformowała, że droga S74 i wschodnia obwodnica Kielc to dwie odrębne inwestycje.
– Jedna nie wyklucza drugiej – zaznaczyła. Dodała, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w całym kraju realizuje inwestycje drogowe, które są zapisane w programach uchwalanych przez Radę Ministrów i takie, które otrzymują finansowanie. – Jeżeli jakiejś inwestycji nie ma zapisanej w żadnym programie, to nie ma podstaw, żeby rozpocząć prace przygotowawcze – mówiła. Dodała jednocześnie, że procedura trwa nawet kilkanaście lat od etapu początkowego do momentu udostępnienia nowej trasy do ruchu.

Ryszard Krzysztofik, wiceprezes PZMot w Kielcach ocenia, że z punktu widzenia urbanistyki najlepszym rozwiązaniem byłaby obwodnica.
– W przeciwnym razie Kielce zostaną podzielone na pół, jak Budapeszt. A co ze starszymi ludźmi, którzy będą chcieli przejść z jednego budynku do drugiego? Nie ma takiej możliwości – mówił.
Jak informowaliśmy, przygotowania do budowy drogi S74 przez Kielce już się rozpoczęły.
Paweł Kubicki, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Bocianek poinformował, że zaczęto przygotowania do wyburzeń 200 garaży wzdłuż ulicy Konopnickiej.
– Tak się niefortunnie złożyło, że inwestycja jest realizowana według specustawy drogowej, która nie do końca przewiduje rozwiązania prawne, jakie są w spółdzielniach mieszkaniowych. Bo tu wieczystym użytkownikiem są wszyscy członkowie spółdzielni, natomiast same garaże są własnością poszczególnych osób. Jest to ograniczone prawo-rzeczowe, którego nie ma ujętego w księgach wieczystych. Spółdzielnia próbuje rozwiązać kwestię miejsc parkingowych, trwają rozmowy z władzami miasta, aby Bocianek został wciągnięty na listę budowy parkingów wielopoziomowych. Jest to jednak melodia przyszłości, która rozstrzygnie się dopiero za kilka lat – dodał prezes Bocianka.






























