Mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor – ten schemat został niestety powielony przez reprezentację Polski w tegorocznych mistrzostwach Europy w piłce ręcznej mężczyzn, które rozgrywane są w Szwecji, Danii i Norwegii.
Po przegranych spotkaniach z Węgrami (21:29) oraz Islandią (23:31) podopieczni hiszpańskiego szkoleniowca Joty Gonzaleza stracili już szanse na awans do rundy zasadniczej. Stawką wtorkowego starcia z Włochami nie jest jednak tylko trzecie miejsce w grupie F.
Zespoły, które zajmą czwarte pozycje w fazie grupowej, zostaną sklasyfikowane w turnieju na miejscach 19-24, natomiast z trzecich lokat zajmą miejsca 13-18, zgodnie z liczbą punktów, a w dalszej kolejności ze względu na bilans bramek.
Trzeba również pamiętać o tym, że w razie zajęcia czwartego miejsca w fazie grupowej, Biało-Czerwoni walkę o udział w kolejnej wielkiej imprezie – Mistrzostwach Świata Mężczyzn 2027 – rozpoczną już w marcu od 2. rundy kwalifikacyjnej i dwumeczu z Łotwą. Jeśli zajmą trzecią lokatę, eliminacje MŚ 2027 rozpoczną od 3. rundy zaplanowanej na maj przyszłego roku i znacznie zwiększą swoje szanse, że przystąpią do losowania jako drużyna rozstawiona.
– Mecz z Włochami będzie dla nas bardzo istotny. Niech nikt nie myśli, że czeka nas tylko spotkanie o honor. Dla nas będzie to pojedynek o wszystko, ponieważ zadecyduje o rozstawieniu w eliminacjach do mistrzostw świata. Wyjdziemy bardzo skoncentrowani i damy z siebie wszystko. Obiecuję, że pokażemy, że umiemy grać i wygrywać, żeby kibice cieszyli się z chociaż jednego zwycięstwa – powiedział po meczu z Islandią rozgrywający reprezentacji Polski i Industrii Kielce Michał Olejniczak.

– Podejdziemy do tego meczu tak jak do tych dwóch pierwszych. Walki w nich nie brakowało. Wyszło źle, ale to w żaden sposób nie była kwestia naszego nastawienia. Zawsze wychodzimy, walczymy, czy wręcz bijemy się z rywalami. To samo będziemy chcieli zrobić z Włochami. Miejmy nadzieję, że z lepszym efektem i z mniejszą ilością błędów niż w spotkaniach z Węgrami i Islandią – stwierdził zawodnik reprezentacji Polski Maciej Gębala.
Występujący na pozycji obrotowego w niemieckiej ekipie HC Erlangen zawodnik, bardzo wysoko ocenia umiejętności włoskich szczypiornistów.
– To jest lepszy zespół niż każdemu się wydaje. Złożony z graczy, którzy już teraz grają na bardzo wysokim poziomie. Domenico Ebner ma na koncie piątą liczbę odbitych piłek w Bundeslidze, mimo że jego SC DHfK Lipsk zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Do tego Simone Mengon, lider TVB 1898 Stuttgart. Jeden z najlepszych zawodników w grze „jeden na jeden” w Bundeslidze. Jego brat bliźniak Marco występuje w VfL Poczdam i charakteryzuje się bardzo dobrą grą w ataku. Do tego jeszcze świetnie prezentuje się w obronie. Bardzo dobry kołowy Andrea Parisini z Limoges Handball i młody prawoskrzydłowy Leo Prantner z Füchse Berlin – wymienił jednym tchem Maciej Gębala.
– Musimy podejść do tego, jakby to był nasz ostatni mecz w karierze. Wszyscy bardzo skoncentrowani i agresywni. Tego zwycięstwa nikt nam nie da za darmo. Będziemy musieli je wyszarpać. Jest to rywal na pewno w naszym zasięgu. Nie uważam, że jesteśmy bezradni. Tak samo jak nie uważałem, że jesteśmy bez szans w tych poprzednich meczach. Podchodzę do tego spotkania bardzo skoncentrowany, zmotywowany i myślę tylko o dwóch punktach – zapewnił Michał Olejniczak.
– Trzeba grać z dużym spokojem i robić to, czego wymaga trener. Ale przede wszystkim nie możemy robić tylu błędów, ile zrobiliśmy w pierwszym i drugim meczu. Więc duże skupienie na ograniczeniu błędów, chęci grania oraz na zdobywaniu bramek – to zdaniem skrzydłowego kadry i Industrii Kielce Piotra Jarosiewicza, recepta na zwycięstwo w Włochami.
Ostatni mecz Polaków na tegorocznym EURO rozpocznie się we wtorek (20 stycznia) o godzinie 18.00.













