Babcie, dziadkowie i wnuczęta wzięli udział w zimowym pikniku, który zorganizował nad Wisłą Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Sandomierzu. Była to propozycja na aktywne spędzenie Dnia Babci i przypadającego w czwartek (22 stycznia) Dnia Dziadka.
Grupa seniorów i dzieci po krótkiej rozgrzewce wyszła z miejskiego stadionu i przeszła na nadwiślański bulwar, gdzie czekał na nich duży, ogrzewany namiot i poczęstunek: ziemniaki z ogniska, kiełbaski z grilla, herbata i kawa. Uczestnicy wydarzenia chwalili atmosferę i pomysł.
– Spacer przecudowny, zwłaszcza, że aura jest odpowiednia: mróz i słońce, coś pięknego! Miłe towarzystwo, dobra organizacja, cieszę się, że MOSiR pomyślał o nas w taki sposób – zapewniali Sandomierzanie.

Mela i Michalina wzięły udział w spacerze razem z babcią i dziadkiem. Dziewczynki zapewniały, że często spędzają z nimi aktywnie czas. Podkreślały, że kochają swoich dziadków za to, że się nimi opiekują, kiedy są chore. – Zostają z nami w domu, kiedy jesteśmy chore – mówiły.
Bohaterami Meli i Michaliny są Jan Opaliński i jego żona, którzy razem z wnuczkami wzięli udział w spacerze i pikniku. Pan Jan powiedział, że w sumie mają ośmioro wnucząt.
– Kontakt z z nimi jest bezcenny. Na co dzień spędzamy czas na zabawach, na nauce, one nas na pewno też dopingują do aktywności. My nigdy nie odmawiamy pomocy w opiece nad dziećmi, na tym to polega, to właśnie znaczy być dziadkami – tłumaczyli państwo Opalińscy.
Jerzy Żyła, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i rekreacji w Sandomierzu podkreślił, że spacer z okazji Dnia Babci i Dziadka miał zachęcić do aktywności oraz do integracji.

– Przygotowaliśmy w namiocie gry planszowe, szachy i piłkarzyki, aby uatrakcyjnić ten czas dzieciom i dorosłym – dodał.
Wśród uczestników wydarzenia były również osoby, które z wnukami mają kontakt znacznie rzadszy, ponieważ te z rodzicami mieszkają w innych miastach.
















